Bez wątpienia GarageBand to jedna z najważniejszych cyfrowych stacji roboczych audio na rynku. Mając 17 lat, miliony użytkowników korzysta z tej aplikacji do tworzenia muzyki i podcastów. Ale jako produkt Apple, jedynym sposobem na dostęp do GarageBand jest wejście do ekosystemu Cupertino. Na szczęście w ostatnich latach pojawiły się wysokiej jakości alternatywy dla GarageBand na Windows, a dziś podzielimy się trzema z nich.
Killer apps i piaskownice
Koncepcja „killer app” zakłada, że program lub gra jest na tyle wartościowa i pożądana, że uzasadnia inwestycję w sprzęt, który umożliwia jej uruchomienie. Klasycznymi przykładami są VisiCalc dla Apple II oraz Space Invaders, który czterokrotnie zwiększył sprzedaż Atari VCS. Lista jest znacznie dłuższa, są też przypadki dzieł, które chciały być killer app i poniosły porażkę, ale fundamentalne pytanie pozostaje: czy warto inwestować w sprzęt ze względu na jedną aplikację?
To prowadzi nas do GarageBand. Mimo że to jedna z najlepszych dostępnych cyfrowych stacji roboczych audio, jej twórcą jest nikt inny jak Apple, co oznacza jedno: musisz wejść do piaskownicy Cupertino, jeśli chcesz wykorzystać jej funkcje. Dla sporej liczby użytkowników GarageBand „jest” killer app. Jednak znacznie więcej osób woli szukać alternatyw dla GarageBand na Windows i uzyskać podobną funkcjonalność bez zmiany całej platformy.
Najlepsze alternatywy dla GarageBand na Windows
Magix Music Maker
Esencja Magix Music Maker sięga 1994 roku, a jego popularność była tak duża, że doczekał się nawet wersji na nietypowe platformy (przynajmniej jeśli chodzi o tworzenie muzyki), takie jak PlayStation 2. Oznacza to również, że w sieci znajdziesz mnóstwo poradników dla użytkowników na każdym poziomie. Najnowsza darmowa edycja zawiera soundpool „Feel Good”, instrumenty „Revolta 2”, „Concert Grand LE” i „Vita 2”, silnik audio z obsługą wielu rdzeni oraz wsparcie 64-bitowe. To więcej niż wystarczające na początek.
Cakewalk
Jeśli mielibyśmy wskazać „przeszkodę” w dostępie do Cakewalk, to jest nią konieczność utworzenia konta i udziału w swoistym mini serwisie społecznościowym jego twórcy BandLab, ale gdy już przejdziesz ten szczegół, trudno uwierzyć, że to darmowe oprogramowanie. Wtyczki VST, efekty, nieograniczona liczba ścieżek, MIDI, korektory, kompresory... wsparcie jest na miejscu. Być może nie jest to najbardziej intuicyjna opcja dla początkujących, ale jej złożoność nie jest słabym punktem, wręcz przeciwnie. Dodatkowo oferuje wysoki poziom personalizacji dzięki motywom, które możesz pobrać.
LMMS
Wreszcie świat open source nigdy nie przychodzi na imprezę z pustymi rękami, a tym razem prezentuje LMMS, ewolucję klasycznego Linux MultiMedia Studio, które swoje pierwsze kroki stawiało w 2004 roku. Często wspomina się, że LMMS nie obsługuje nagrań na żywo, ale biorąc pod uwagę wszystko, co oferuje w zamian w zakresie tworzenia rytmów, odtwarzania instrumentów i wsparcia społeczności, skupianie się na tym wydaje się nieco niesprawiedliwe. Na koniec – jest bardzo rozsądny pod względem wymagań.
Podsumowanie
Przyznajemy, żaden nie jest dokładnie taki jak GarageBand od Apple, ale jednocześnie nie muszą być. Każda alternatywa ma potencjał, by stać się czymś lepszym niż oryginał, a te trzy programy, które tu przedstawiliśmy, z pewnością go mają. Czy chcesz wymienić kolejny? Zostaw komentarz!.