Chyba żaden użytkownik nie pamięta dokładnie, ile razy stracił informacje przez błąd, przerwę w dostawie prądu albo coś gorszego. Najlepiej, żeby programy miały wbudowany mechanizm automatycznego zapisywania – i wiele z nich rzeczywiście go ma. Tym, które zostały w tyle, można pomóc za pomocą narzędzia AutoSaver, które w tle powtarza skrót „Ctrl+S”, podczas gdy my dalej pracujemy.
Google Docs – (przynajmniej dla mnie) – stał się solidnym zamiennikiem pakietu Office, ale jego zależność od stabilnego połączenia nieraz wprawiała mnie w zakłopotanie. Efekt bywa taki, że kończę przygotowywanie tekstu w Notatniku, co wiąże się z pewnym ryzykiem. Nie dlatego, że oprogramowanie jest słabe (wręcz przeciwnie), ale dlatego, że nie oferuje żadnej opcji automatycznego zapisywania. Jeśli zapomnisz nacisnąć Ctrl+S i wydarzy się coś, na co nie masz wpływu (u nas awarie prądu zdarzają się dość często), postęp rozpływa się w powietrzu. Wtedy zaczynamy mieć ochotę wyrzucić monitor przez okno – chyba że użyjemy AutoSavera.
Automatyczne zapisywanie w każdym przypadku
To, co robi ten mały program, to automatyzacja skrótu Ctrl+S w interwale czasowym, który sami konfigurujemy. Minimum to jedna minuta (zalecana), ale AutoSaver potrafi czekać aż pięć godzin, jeśli zajdzie taka potrzeba. Jego działanie opiera się na wygodnym mechanizmie „whitelist-blacklist”. Domyślny parametr rozszerza automatyczne zapisywanie na wszystkie aplikacje z wyjątkiem tych z listy, a druga opcja sprawia, że AutoSaver współpracuje wyłącznie z tymi programami. W obu przypadkach to my musimy zapisać plik po raz pierwszy.
AutoSaver jest przenośny, nie zawiera żadnych ukrytych dodatków, a VirusTotal przyznaje mu idealny wynik. Jedynym wymaganiem technicznym jest .NET Framework w wersji 4 na systemie Windows 7 lub starszym. Podczas moich testów nie natrafiłem na żadne konflikty, a zużycie pamięci RAM nigdy nie przekroczyło sześciu megabajtów. Pamiętaj: to Ty musisz zapisać plik po raz pierwszy, a AutoSaver zajmie się resztą. Gorąco polecam!