Coraz więcej osób dzieli się swoim cyfrowym życiem w sieci – a niektórzy mają nawet nadzieję, że uda im się z tego zrobić nową karierę. Większość zaczyna od smartfona, ale producenci aparatów doskonale wiedzą, że prędzej czy później pojawi się zapotrzebowanie na dedykowany sprzęt. I tutaj wkracza Canon ze swoim nowym modelem EOS M200. To bezpośrednia spadkobierczyni M100, którą testowaliśmy rok temu; ta bezlusterkowa konstrukcja nieznacznie poprawia wydajność baterii, dodaje wideo 4K i ulepsza autofokus, nie rezygnując przy tym z kompaktowej formy i łatwości obsługi.

Nie oznacza to jednak, że aparat służy wyłącznie do publikowania treści na Instagramie i innych portalach społecznościowych. Canon EOS M200 to solidna propozycja dla początkujących, oferująca świetną jakość zdjęć zarówno w JPEG, jak i RAW, oraz elastyczność, której po prostu nie znajdziemy w smartfonach. Jeśli kitowe 15–45 nie wystarcza, za mniej niż 100 euro można sięgnąć po stałoogniskowe obiektywy 50 mm, a przy większym budżecie dostępne są uniwersalne zoomy od szerokiego kąta do teleobiektywu. Canon jasno określił priorytety M200, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by ugiąć nieco zasady.

Canon EOS M200: Rozsądna aktualizacja stworzona z myślą o życiu w sieci
Canon EOS M200

Canon EOS M200: w zgodzie z dzisiejszymi wymaganiami

Aparat ogłoszono we wrześniu tego roku. Sensor CMOS APS-C o efektywnej rozdzielczości 24,1 megapiksela, procesor obrazu DIGIC ósmej generacji. Czułość ISO od 100 do 25 600 bez trybów Boost, a czas migawki od 1/4000 do 30 s. Trzycalowy ekran dotykowy, odchylany o 180 stopni do trybu selfie, o rozdzielczości 1,04 miliona punktów. Aparat nie ma wizjera ani gorącej stopki, która umożliwiałaby jego montaż. Wszystko odbywa się przez ekran – i przy takim designie to logiczne.

Canon EOS M200: Rozsądna aktualizacja stworzona z myślą o życiu w sieci
Tryb selfie i pionowe filmy. To przyszłość, przyjaciele.

System autofokusa w Canon EOS M200 przeszedł aktualizację. W M100 mieliśmy 49 punktów Dual Pixel, a w nowej bezlusterkowcu jest ich 143 przy kompatybilnych obiektywach. Bardzo dobrze sprawdza się też detekcja oczu. Niezależnie od tego, czy wybierzemy tryb manualny, czy pełną automatykę, aparat śledzi twarz i oczy fotografowanych osób, co jest ogromną zaletą nawet podczas zwykłych sesji.

Wartości Burst nie zmieniły się względem M100. Canon EOS M200 utrzymuje maksymalnie 6,1 kl./s, a 4 kl./s przy ciągłym autofokusie. Technicznie to nie jest aparat do sportów ekstremalnych, ale nie zostawi nas z pustymi rękami. Jedynymi sytuacjami, w których autofokus może się potknąć, są te o bardzo słabym oświetleniu – co jest dość oczywiste.

Canon EOS M200: Rozsądna aktualizacja stworzona z myślą o życiu w sieci
Wygląda jak kompakt, ale trzeba spojrzeć poza przyciski.

Jeśli mamy być szczerzy, prawie nie mamy nic do powiedzenia o interfejsie EOS M200. Liczba fizycznych przycisków została zredukowana do minimum. W M100 przycisk nagrywania znajdował się na górze obok spustu migawki, teraz przeniesiono go na tylną ściankę, po prawej stronie przycisku Menu. Ten brak dedykowanych kontrolek przekłada się na nieco bardziej zatłoczony ekran, ale sugerowanie, że aparat jest trudny w obsłudze, byłoby z naszej strony grubym błędem.

Tam, gdzie zwykle znajduje się pokrętło trybów, Canon EOS M200 ma przełącznik aktywujący trzy tryby: pełną automatykę, fotografię i wideo. W trybie fotografii znajdziemy klasyczne P, Tv, Av i M, a także sceny specjalne (łącznie jedenaście) i filtry (dziesięć). Pozostałe szczegóły znajdziecie w podręczniku, począwszy od strony 38.

Canon EOS M200: Rozsądna aktualizacja stworzona z myślą o życiu w sieci
Nie ma pokrętła trybów, tylko przełącznik.
Canon EOS M200: Rozsądna aktualizacja stworzona z myślą o życiu w sieci

1/80 s, f/2.8, ISO 250

Canon EOS M200: Rozsądna aktualizacja stworzona z myślą o życiu w sieci
1/125 s, f/4.5, ISO 1250
Canon EOS M200: Rozsądna aktualizacja stworzona z myślą o życiu w sieci
1/200 s, f/9, ISO 100

Dobrą wiadomością jest to, że Canon EOS M200 obsługuje wideo 4K z szybkością 24 i 25 kl./s przy 120 Mb/s. Złą (jeśli można tak powiedzieć) jest to, że 4K powstaje z przycięciem 1.6x na sensorze i bez możliwości włączenia Dual Pixel. Innymi słowy, jakość byłaby znacznie lepsza, gdyby wykorzystano cały sensor, ale nie jest katastrofalna. Uważamy, że efekt jest zadowalający. Nowość? Obsługa pionowych filmów. Czy nam się to podoba, czy nie, to przyszłość treści online na urządzeniach mobilnych, a Canon EOS M200 docenia ten potencjał.

Akcesoria do Canona EOS M200

Cena Canon EOS M200 wynosi średnio 610 euro. To wciąż pewien narzut wynikający z niedawnej premiery, ale nie jest to wielka różnica. Jednocześnie M100 można dostać taniej, a co najlepsze – prawie wszystkie akcesoria są kompatybilne. Zobaczmy:

Bateria i zasilanie

Przy 315 zdjęciach na pełnym naładowaniu, EOS M200 plasuje się o jeden stopień wyżej niż M100 pod względem baterii. Dwadzieścia zdjęć więcej nie wydaje się wiele, ale przy włączonym trybie Eco maksymalny limit sięga prawie 500 fotografii. Na szczęście Canon zdecydował się pozostać przy modułach LP-E12, więc można kupić zgodną baterię Gloxy ("DI3776,VDTS-4604-CH-0712001294") już za mniej niż 20 euro. Jeśli planujesz zewnętrzną ładowarkę, hybrydowa ładowarka Gloxy 2 w 1 do domu i samochodu będzie w zupełności wystarczająca.

Canon EOS M200: Rozsądna aktualizacja stworzona z myślą o życiu w sieci
Ekonomiczna i o dobrej wydajności

Trójnogi i statywy

Minimalne wymagania dla niezwykle przenośnego aparatu. Mówimy o zaledwie 299 gramach z bateriami i o konstrukcji, którą można obsługiwać jedną ręką. Dlatego naszym pierwszym wyborem jest trójnóg do Canona EOS M200 – model Genesis ABT Mini z głowicą ABH-36. Udźwig 6 kilogramów, wysokość do 60 centymetrów i absolutna przenośność czynią go świetnym kandydatem. Nasza druga opcja to klasyk w NeoTeo – Clampod Takeway T2. 40 kilogramów, tryb trójnogu, można go zamocować do wszystkiego – i wciąż jest przeceniony.

Numer katalogowy to "0713633151,0726137272".

Canon EOS M200: Rozsądna aktualizacja stworzona z myślą o życiu w sieci
Wszędzie, tak jak aparat

Torby i plecaki

Chodzi o to, żeby nosić EOS M200 wszędzie, ale dokładny sposób zależy od użytkownika. Aparat może być zbyt duży, by „nosić ją w kieszeni”, jak twierdzi Canon, a brak uszczelnienia przed warunkami atmosferycznymi zmusza do większej ostrożności. Dlatego warto rozważyć takie opcje jak torba Delta 400a Fancier czy jej bezpośrednia konkurentka Genesis Gear Orion. Obie oferują wyściełane i regulowane wnętrze, miejsca na dodatkowe akcesoria oraz możliwość rozbudowy – idealne, jeśli zdecydujemy się na przesiadkę na lustrzankę.

Canon EOS M200: Rozsądna aktualizacja stworzona z myślą o życiu w sieci
Dużo więcej niż torba fotograficzna

Obiektywy

Opcja ekonomiczna i opcja na dłuższą metę. Logiczne jest, że zakup dodatkowego obiektywu nie jest priorytetem dla użytkownika EOS M200, ale niewskazane byłoby nie przyjrzeć się korzyściom płynącym z alternatywnej optyki. Na pierwszym miejscu mamy „pancake” Meike f/2.0 o stałej ogniskowej 50 milimetrów, którego nie powinniśmy lekceważyć – za mniej niż 90 euro nie ma się nad czym zastanawiać. A po drugie, Tamron f/3.5-6.3 18-200 milimetrów, doskonały uniwersalny zakątek obejmujący cały zakres – od szerokiego kąta do teleobiektywu. Trochę drogi, ale się opłaca.

Canon EOS M200: Rozsądna aktualizacja stworzona z myślą o życiu w sieci
Trochę overkill... ale kupowalibyśmy jeden obiektyw

Flaga w szachownicę... na razie. W przyszłości zobaczymy więcej aparatów podobnych do EOS M200. Zastąpienie smartfona to już za mało – kolejne modele będą musiały odpowiedzieć na coraz bardziej specyficzne potrzeby. Design „pro-Instagram” i pionowe filmy to dopiero początek. Kto już ma M100, może się wahać przed upgrade'em, ale to dobra pierwsza kamera, nawet z odrobiną premium w cenie. Powodzenia!