Google Images to jedno z najważniejszych narzędzi oferowanych przez Mountain View, ale jego popularność niesie ze sobą dodatkową złożoność na poziomie prawnym. Ostatnio Google osiągnął porozumienie z Getty Images, które pozwala mu nadal indeksować zdjęcia agencji, ale kosztem tego paktu było usunięcie przycisku «Zobacz obraz». Kolejnym krokiem dla użytkowników jest przywrócenie tego przycisku w jakiś sposób lub skorzystanie z menu kontekstowego przeglądarek i naśladowanie jego funkcji.
Dlaczego zniknął przycisk «Zobacz obraz»?
Spory między Getty Images a Google sięgają co najmniej kwietnia 2016 roku. Agencja odwiedziła kilka sądów w Stanach Zjednoczonych i w Europie, przedstawiając swoją sprawę, która w zasadzie sprowadza się do «indeksowanie naszych obrazów okrada nas z zysków». Sama myśl o nuklearnej wymianie między oboma gigantami jest niepokojąca, ale na początku tego miesiąca Getty ogłosiło osiągnięcie specjalnego porozumienia, które obejmuje globalną licencję na kilka lat. Dobre wieści? W rzeczywistości nie do końca. Najwyraźniej jednym z warunków umowy jest wymóg, aby Google zmodyfikował funkcje Google Images, zaczynając od usunięcia przycisku «Zobacz obraz». Przedstawiciele Google stwierdzili, że decyzja ma na celu «ustalenie równowagi» między potrzebami użytkowników a obawami wydawców… ale wniosek internautów jest zupełnie inny: Google uciekł w popłochu, stawiając (wysoce wątpliwe) prawa wydawcy ponad resztę.
Jak wyświetlić obrazy bez przycisku?
Od tego momentu użytkownicy muszą się nieco przystosować. Obrazy pojawiające się w Google Images nadal są ładowane przez hotlink, więc każdy, kto chce je zobaczyć w pełnym rozmiarze, musi jedynie kliknąć prawym przyciskiem myszy na obrazie i wybrać «Zobacz obraz» (Firefox) lub «Otwórz obraz w nowej karcie» (Chrome). Jeśli z jakiegoś powodu jest to niewygodne, istnieje również opcja rozszerzenia kompatybilnego z Chrome i Firefox, nazwanego po prostu «View Image». Po jego zainstalowaniu przycisk wróci na swoje miejsce.
Niejednokrotne kontrowersje Getty Images
Tak, cała sytuacja ma w sobie pewien absurd, i choć trudno w to uwierzyć, to nie pierwszy raz, gdy Getty Images jest zamieszane w coś takiego. Jednym z najbardziej nagłośnionych przypadków była sprawa Carol Highsmith, fotografki, która przekazała dziesiątki tysięcy zdjęć do domeny publicznej, a Getty wysłał jej rachunek na 120 dolarów za wykorzystanie jej własnych fotografii na osobistej stronie. Przy odrobinie szczęścia nic się nie zmieni dla większości użytkowników, ale jeśli umowa Google-Getty ustanowi precedens, Google Images może nadal ewoluować.