Kumawood to nazwa przemysłu filmowego z Kumasi, stolicy regionu Aszanti w Ghanie. Termin ten to gra słów łącząca Kumasi i Hollywood odnosząca się do filmów powstających w tym miejscu, podobnie jak Bollywood w kinie indyjskim. Produkcje z Kumasi wielokrotnie stawały się wiralne, ponieważ są dość charyzmatyczne, choć – nie ma co kłamać – doprawdy kiepskie. A teraz szykują własną adaptację Mortal Kombat! To zapowiada się na coś, co trzeba zobaczyć!
Produkcje Kumawood cechują się bardzo niskim budżetem (takim, jaki wydajesz na imprezę z przyjaciółmi), aktorami, którzy nie są aktorami, całkowicie improwizowanymi scenariuszami i dość słabą stroną techniczną. Mimo tych oczywistych problemów, produkcje te zawsze przyciągają uwagę kilkuset tysięcy, a czasem milionów osób w całej sieci. Jaki jest sekret? Prosty: jeśli ogląda się je z odpowiednim nastawieniem, są niezwykle zabawne, a niski budżet tylko zwiększa radość. Zobacz ten film, jeśli mi nie wierzysz!
Adaptacja Mortal Kombat
Ale teraz zrobiło się jeszcze ciekawiej, bo mamy do czynienia z adaptacją Mortal Kombat, która może być najbardziej epickim bootlegiem na świecie, nawet lepszym niż piracka wersja MK na NES. Scenariusz tej dziwnej adaptacji skupia się na Kitanę, księżniczce Edenii, ukochanej córce Sindel, której życie zmienia się na gorsze, gdy jej królestwo zostaje najechane przez Shao Kahna i jego wojowników z Outworld. Trzeba przyznać, że ze wszystkich zwiastunów ghańskich filmów, jakie widzieliśmy, ten wygląda więcej niż przyzwoicie.
Widać, że twórcy naprawdę starają się być wierni grze: kostiumy są poprawnie zaprojektowane, ciosy i moce charakterystyczne dla każdej postaci, fabuła całkiem dobrze zarysowana i… nawet oryginalne dźwięki wyjęte wprost z gry! To zabawny film, z walkami na śmierć i życie, zrobiony z wysiłkiem i miłością do inspirującego go dzieła. Czego chcieć więcej? Idealny do oglądania ze znajomymi, przy piwie i czymś dobrym do palenia, i śmiechu do łez. Osobiście czuję prawdziwy podziw dla tego typu projektów. Podoba mi się czysta pomysłowość w każdej scenie, gdzie nic nie jest niemożliwe do nakręcenia (nawet jeśli wygląda to dość brzydko), bo liczy się nie forma, ale to, żeby efekt był zabawny. I owszem, jest! Już nie mogę się doczekać!