„Najlepsze okładki Azpiriego”. Wyrażenie podchwytliwe, jeśli w ogóle jakieś. Śmiertelna pułapka, powiedziałbym. Dlaczego? Ponieważ gdy myślimy o najlepszych okładkach Azpiriego, jedyną poprawną odpowiedzią wydaje się być „wszystkie”. Madrytczyk zdołał wykroczyć poza takie tytuły jak „komiksiarz” czy „rysownik”. Jego sztuka otwierała portale do całych światów, pełnych tajemnicy, niebezpieczeństwa… i erotyzmu. Dziś podzielimy się bardzo skromnym wyborem. Wiele okładek zostało pominiętych, ponieważ dostępne wersje (w rozmiarze znaczka i skanowane przez jaskiniowców) nie oddają sprawiedliwości ich oryginalnej jakości, ale reszta… jest niezapomniana.
Jestem przekonany, że zetknąłem się ze sztuką Alfonso Azpiriego znacznie wcześniej, niż pamiętam. Pamięć bywa krucha w pewnych sprawach, i jak nie mogło być inaczej, pierwszą rzeczą, która przebija się przez chaotyczną mgłę, jest ten bujny blond grzech zwany Lorną. Popełniłbym jednak straszny błąd, gdybym nie wspomniał o Silent Shadow, Camelot Warriors, Abu Simbel Profanation i długiej liście gier wzmocnionych ilustracjami Azpiriego, które zajęły uprzywilejowane miejsce (z własnej zasługi) w systemach tysięcy hiszpańskich graczy, a także na całym świecie. Skoro to powiedziałem, zapraszam do obejrzenia tej galerii.
(Przyp. red.: Na wszelki wypadek, NSFW.)
Galeria