Wulkan Taal wybuchł 12 stycznia, podnosząc alert do poziomu 4. To pierwszy tak duży wzrost aktywności od ponad czterdziestu lat, a kolumna popiołu i pary wznosi się na wysokość piętnastu kilometrów. Loty, zajęcia szkolne i imprezy publiczne zostały zawieszone, a wysiłki skupiają się na ewakuacji prawie pół miliona osób ze strefy zagrożenia. Na miejscu są fotografowie, a obrazy, które uzyskali w ostatnich 48 godzinach zapierają dech w piersiach…
Zdjęcia lotnicze, spektakularne pioruny wulkaniczne, niewyczerpana kolumna, popiół pokrywający wszystko, a jednocześnie… ludzie. Pary biorące ślub, dzieci bawiące się na plaży. Wulkan Taal mógł postawić Filipiny w trudnej sytuacji, ale jedno jest pewne: mimo zawieszeń i procesów ewakuacyjnych życie toczy się dalej.
Najbardziej krytyczna strefa obejmuje promień 14 kilometrów. Biuro ONZ ds. Koordynacji Spraw Humanitarnych szacuje, że w tym obrębie znajduje się około 460 tysięcy osób, które – ze względu na duże prawdopodobieństwo wzrostu aktywności wulkanu – muszą stamtąd jak najszybciej wyjść. Straty materialne będą nieuniknione, ale na razie nie odnotowano ofiar śmiertelnych i mamy nadzieję, że tak pozostanie.