Ostatnio wykryto serię cyberataków, które zaskakują nie tylko czasem trwania, ale i intensywnością. To, co jeszcze kilka lat temu wydawało się niemożliwe, już się wydarzyło: DDoS zdolny do przekroczenia granicy terabita na sekundę. Jak sprawcy mogą zgromadzić taką siłę ognia? Zasadniczo chodzi o botnety łączące wystawione kamery, naruszone routery i bardzo słabe pod względem bezpieczeństwa Internet Rzeczy.
Atak na Krebs On Security
Dwa tygodnie temu uznany portal bezpieczeństwa Krebs On Security padł ofiarą bezprecedensowego ataku DDoS. Szacunki mówią o 620 gigabitach na sekundę i według Akamai, firmy ochraniającej Krebs On Security, był on prawie dwukrotnie większy niż najintensywniejszy atak odnotowany wcześniej. Czas trwania DDoS postawił Briana Krebsa w poważnych tarapatach i nie miał on innego wyjścia, jak dezaktywować witrynę na 24 godziny. W międzyczasie Akamai nie mogła dłużej ponosić związanych z tym kosztów (Krebs jest klientem pro bono), a bezpośredni konkurenci zażądali setek tysięcy dolarów rocznie. Ostatecznie portal Krebsa został objęty ochroną Project Shield od Google i wielu doszło do wniosku, że „ktoś spalał swoją botnetę”, dlatego spodziewano się okresu ciszy... jednak już kilka dni później miało dojść do jeszcze większego ataku.
Atak na OVH
Tym razem ofiarą był francuski dostawca łączności OVH. Według jego założyciela i CTO, Octave’a Klaby, 19 września firma doznała dwóch masowych uderzeń – z DDoS o mocy 1,1 terabita na sekundę, a zaraz potem kolejnym o mocy 901 gigabitów na sekundę. W ostatni piątek Klaba poinformował o dodatkowych atakach o podobnej intensywności (800 Gbps). Najciekawsze jest to, że podał również szczegóły dotyczące urządzeń stojących za atakami: wystawione na internet kamery przemysłowe, DVR-y i podatne routery. Klaba wskazał, że atak na OVH i Krebs On Security mógł być dziełem tej samej botnety, ale choć brzmi to niewiarygodnie, to nie o to chodzi. Naprawdę niepokojące jest to, że przyszłe DDoS będą osiągać taką intensywność „średnio”, a nie jako ostatni krzyk botnety na skraju upadku.
Przyszłość ataków DDoS
Martin McKeay z Akamai uważa, że tak właśnie będzie. Nie wszystkie ataki osiągną ten pułap, ale szacuje, że będą obserwowane „dziesiątki” na kwartał, aż do „kilkuset” w ciągu roku, co przekłada się na teoretyczne blackouty mogące dotknąć dostawcę lub cały region w najgorszym przypadku. Jedyne, co możemy zrobić, to upewnić się, że bezpieczeństwo naszych urządzeń jest poprawnie skonfigurowane, zmienić fabryczne hasła w modemach i/lub routerach, a jeśli to możliwe, odłączyć je. To nie jest wykonalne w przypadku routera, ale nietrudno sobie wyobrazić, że nasze generyczne kamery monitoringu to kolejny nabój w arsenału tych przerażających dział.
Źródło: Ars Technica