Tak, mamy bezstratne formaty audio, które mogą zachować i odtwarzać dźwięk bez żadnych strat. Nie, entuzjaści kolekcjonujący płyty CD nie zrezygnują ze swoich dysków, nawet jeśli taka technologia istnieje. I tak trafiamy na kanał Chada Boughtona, który postanowił wziąć swój głośnik Klipsch i podłączyć do niego zewnętrzny, bardzo cienki napęd DVD, używając jako interfejsu Raspberry Pi.
Zagubiony w jednym z wielu wątków poświęconych sprzętowi „dla audiofilów”, natknąłem się na dość ciekawy komentarz: „Najlepszy audiofilski odtwarzacz dysków optycznych to nic innego jak stary odtwarzacz DVD”. I z pewnego punktu widzenia… ten pomysł nie jest taki szalony. Odtwarzacz z wyjściem optycznym/Toslink lub cyfrowym/koaksjalnym w zupełności wystarczy, aby podłączyć go do dobrego zewnętrznego DAC-a i wydobyć z niego audio. Więc dlaczego nie zrobić tego samego z zewnętrznymi napędami optycznymi do peceta? W tym momencie ktoś mógłby powiedzieć „Po prostu użyj komputera”, ale Chad Boughton poszedł inną drogą:
Ultracienki odtwarzacz CD, wykorzystujący Raspberry Pi
Historia zaczyna się od głośnika Klipsch The Three (technicznie „stereo biurkowe”), który ma Wi-Fi, Bluetooth, analogowe wejścia pomocnicze, a co najważniejsze – „Digital In” do audio przez USB. Ale Chad chciał czegoś więcej: odtwarzacz CD na tyle cienki, żeby zamontować go pod głośnikiem. Po poszukiwaniach na eBayu przypomniał sobie, że ma zewnętrzną nagrywarkę DVD wciąż w oryginalnym pudełku. Jej rozmiar był idealny, jednak…
… nie ma sposobu, aby wyciągnąć audio bezpośrednio z takich napędów. Kiedyś czytniki CD miały fizyczne przyciski do odtwarzania audio, ale ich konwersja cyfrowo-analogowa nie ma się niczym do bardziej nowoczesnych systemów. Trzymając się pomysłu ultracienkiego systemu jako głównego celu, Chad wziął Raspberry Pi 3, usunął porty USB i Ethernet, i podłączył nagrywarkę do PCB. Kolejny kabel USB wychodzi z napędu i idzie do wejścia „Digital In” głośnika.
Oczywiście w całym równaniu brakuje jednego elementu – oprogramowania. Chad powiedział, że później opublikuje przewodnik, ale w luźnych słowach skonfigurował system operacyjny z absolutnym minimum potrzebnym do wykrycia nagrywarki, ustawienia głośnika jako wyjścia audio i uruchomienia VLC, wykorzystując jego polecenia w trybie konsolowym. To nie wszystko: Podłączył też czujnik podczerwieni do GPIO Raspberry Pi i przypisał polecenia z pilota dołączonego do głośnika do funkcji odtwarzania, pauzowania i zmiany utworów.
Krótko mówiąc, to praca w toku, ale jest znacznie bardziej elegancka, niż się wydaje, i osiąga odtwarzanie „bit perfect” bez wydawania tysięcy dolarów.
Źródło: Hackaday