Żyjemy w erze remake'ów i kontynuacji sag, które triumfowały w minionych dekadach. Dziś mamy do czynienia z jednym z takich wydarzeń, które budzi ciekawość, intrygę, a jednocześnie każe nam wątpić, czy dorówna skutecznością i błyskotliwością swojej poprzedniczce. Blade Runner 2049 ma wszystkie atuty, by być nawet lepszym od pierwowzoru.
Dwie minuty zwiastuna wystarczyły, aby zobaczyć wszystko, czego chcieliśmy. Ta estetyka, ta muzyka, każde dopracowane ujęcie, ten neonowy szyld Atari w pierwszych sekundach. Wszystko, co Los Angeles oferowało nam w tamtej przeszłości roku 2019, ta kontynuacja oddaje nam ponownie, trzydzieści lat później. Jeśli chodzi o to, co nam pokazują, to pokazują wiele, ale nie mówią nic. Ryan Gosling w roli K, nowego Blade Runnera, który poszukuje Ricka Deckarda, protagonisty pierwszej części, granego przez ogromnego Harrisona Forda.
Dla kontekstu – Blade Runner został wydany w 1982 roku, wyreżyserowany przez Ridleya Scotta i oparty na książce Philipa K. Dicka „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” z 1969 roku. To filar science fiction w historii kina. To futurystyczne miasto, te neony i ten cyberpunkowy styl wyznaczyły dekadę.
Reżyserem tej kontynuacji jest Denis Villeneuve, znany z takich dzieł jak Arrival, Interstellar, Incendies i Prisioners. To coś, co daje nam pewien spokój. Ten reżyser charakteryzuje się specyficznym tempem, czasami dość wolnym, ale mającym głębię, której ten film może potrzebować.
Oprócz Forda i Goslinga w obsadzie znaleźli się Jared Leto, Ana de Armas i Dave Bautista. Ten ostatni, część Strażników Galaktyki jako Drax, powiedział: „Myślę, że będzie lepsza od pierwszej części ponieważ scenariusz jest lepszy i głębszy. Myślę, że to lepsza historia, lepiej opowiedziana i odpowiadająca na wiele pytań.”
Prawdopodobnie doczekamy się jeszcze jakiegoś materiału. Jednak dla tych, którzy nie chcą sobie psuć niespodzianki w czasach, gdy nie tylko media społecznościowe nam przeszkadzają, ale i zwiastuny robią swoje, zalecamy odczekać do 6 października, aby przekonać się, czy 35 lat nie zrobiło niczego temu perełce science fiction.