Google Street View został przyjęty z otwartymi ramionami w niektórych regionach, a dosłownie wypędzony z innych. Z jednej strony wiele osób postrzega ten system jako naruszenie prywatności, podczas gdy wielu interpretuje go jako «okno na świat» z ogromnym potencjałem komercyjnym. Krajem, który z niecierpliwością oczekuje na przybycie Street View, jest archipelag Wysp Owczych, ale opóźnienie Google w odwiedzeniu tego regionu doprowadziło do powstania lokalnego projektu o nazwie Sheep View 360. W istocie to Street View z owcami.
Co możemy dodać o Google Street View, czego już nie powiedziano? To jedno z najważniejszych narzędzi, jakie gigant z Mountain View ma w sieci, pozwoliło nam poznać miejsca, które byłyby bardzo trudne do odwiedzenia osobiście, a jego kamery rzuciły wyzwanie najgłębszym zakątkom natury. Mimo to rozwój Street View zależy od dwóch kluczowych czynników. Pierwszy łączy podstawowy poziom współpracy z lokalnymi władzami oraz akceptację społeczeństwa. Chociaż Google osiągnął to w większości przypadków, istnieją bardzo głośne przykłady, takie jak Niemcy, gdzie Street View miał wielokrotne problemy. Drugim czynnikiem jest to, że Google ma zainteresowanie odwiedzeniem danego regionu. Jeśli korporacyjne tryby zdecydują, że dane miejsce nie jest priorytetem, kamery tam nie pojadą, chociaż firma oferuje kilka narzędzi pozwalających stworzyć własny Street View.
Ten pomysł doprowadził Duritę Dahl Andreassen, mieszkającą na Wyspach Owczych, do rozpoczęcia projektu Sheep View 360. Z pomocą dwóch przyjaciół Durita stworzyła system, który przechwytuje obrazy w 360 stopniach jej kraju, ale zamiast montować kamery na pojeździe, wykorzystuje owce jako środek transportu. W końcu «Feroe» lub «Føroyar» zwykle tłumaczy się jako «wyspy owiec», a na każdego mieszkańca przypadają około dwie owce. Ta oficjalna inicjatywa, oprócz przekonania Google do odwiedzenia wysp, ma również na celu promowanie Wysp Owczych jako celu turystycznego, a sądząc po obrazach, jest to miejsce naprawdę piękne.
Jeśli chodzi o stronę techniczną, uprząż łączy kamerę 360 stopni, smartfon, baterię i panele słoneczne, nie przeszkadzając owcom. Durita już wgrała pierwsze obrazy do Street View i wyobrażam sobie, że treść będzie się rozszerzać z każdą nową sesją. Osobiście uważam, że to niezwykła inicjatywa. Jeśli Street View nie przyjdzie na wyspy, wyspy przyjdą do Street View, jedna owca na raz.