Wszystko wskazuje na to, że COVID-19 będzie nam towarzyszyć na długi czas. Całe regiony w kwarantannie, inne doświadczają furii wykładniczego wzrostu, eksperci debatują nad równowagą między zdrowiem a gospodarką, a w tym wszystkim są ludzie. Z jednej strony mamy tych, którzy nie słuchają rozsądku, z drugiej – pierwszych odważnych, którzy traktują to wydarzenie jako coś niezapomnianego, do tego stopnia, że będą je nosić ze sobą przez całe życie. Tak właśnie jest: Tatuaże inspirowane koronawirusem są faktem, a oto kilka przykładów…
„Ocalały z COVID-19”. Gdy kwarantanna się skończy, a pandemia zostanie uznana za „opanowaną”, tatuaże oparte na tym sformułowaniu będą się mnożyć na całym świecie. Wszystko zmieniło się przez chorobę i bez wątpienia można powiedzieć, że te zmiany były na gorsze. Więc dlaczego nie „uczcić” tej trudnej przemiany tatuażem?
Jak dotąd dominują dwa motywy: rolki papieru toaletowego i słynne meksykańskie piwo Corona, czyli jeden z najczęściej spożywanych importowanych trunków w Stanach Zjednoczonych. Inni szukali alternatywnych odniesień, jak Fallout i doktor dżumy, ale reszta zależy od tego, jak dobry jest tatuator. Wciąż pamiętamy pewnego Charmandera...