Mam dużo senności, bo od kilku dni muszę pomagać ojcu w rodzinnym interesie z powodu pilnej sprawy. Nie jestem kimś, kogo można nazwać handlowcem, zawsze żyłem z mojego PC, ale kiedy trzeba... cóż, trzeba wziąć się w garść i stanąć na wysokości zadania. Więc już wiecie, jeśli będziecie w Navarro, wpadnijcie się przywitać. Jestem rano od 8 do 12 na rogu u Ferzzola. A potem ciągle jeżdżę, żeby wywiązać się ze wszystkich obowiązków. Mam nadzieję, że ten Vertedero Animado będzie wam odpowiadał, zrobiłem go jak umiałem. Wkrótce wrócę do bycia tym leniem, którym byłem. Tymczasem wybaczcie mi wszelkie błędy. Wielkie dzięki!
Do dzisiejszej galerii: „Big in Japan", klasyk od Alphaville. Jeśli ci się ta muzyka nie podoba, jesteś kosmitą. Ciesz się nim!