Windows 11 jest na rynku od niecałych 18 miesięcy, ale jeśli wierzyć najnowszym informacjom, Microsoft już pracuje nad jego następcą. Oczywiście nikt w Redmond nie potwierdził, że nowy system będzie nazywał się Windows 12, ale w sieci pojawia się nazwa: CorePC. Projekt ten dzieli wiele celów, które obserwowaliśmy w Windows 10X, z tą różnicą, że zapewni wsparcie dla starszych aplikacji i funkcje oparte na sztucznej inteligencji.
Idea „modernizacji Windows” zawsze krąży po korytarzach Redmond. Koncepcje takie jak Core OS i Windows 10X były ostatnimi przykładami, prezentując modułową platformę skupioną na aplikacjach UWP i pozbawioną wsparcia legacy. Oczywiście wszystko to zostało anulowane w 2021 roku, a wiele elementów Windows 10X trafiło do Windows 11... ale piec nie został całkowicie wygaszony, a nawet mamy nazwę kodową: CorePC.
CorePC: Windows 12, modułowość, szybkie aktualizacje i sztuczna inteligencja
Obraz pochodzi z leaków opublikowanych przez serwis Windows Central.
CorePC wyróżnia się z dwóch powodów. Pierwszym jest elastyczność: CorePC pozwoli Microsoftowi konfigurować różne edycje systemu Windows w zależności od sprzętu oraz zachować wsparcie dla starszych aplikacji Win32 tam, gdzie jest to potrzebne (np. komputery stacjonarne). Drugim jest to, co Microsoft nazywa „rozdzieleniem stanu”. Zasadniczo jest to nowy model konserwacji i bezpieczeństwa, który (podobno) zapewni szybsze aktualizacje i większą ochronę zasobów systemowych. Rozdzielenie stanu wykorzystuje zestaw partycji skonfigurowanych jako „tylko do odczytu”, niedostępnych zarówno dla użytkownika, jak i aplikacji innych firm.
Rozdzielenie stanu nie jest nową koncepcją. Microsoft mówił o niej kilkakrotnie, a niektórzy przedstawiciele zapowiadali, że aktualizacje mogą trwać „90 sekund lub mniej w tle” w ramach tej strategii. Oprócz roli przyszłego Windows 12, CorePC będzie jednym z atutów Microsoftu w walce z Chromebookami dzięki ultra-lekkiej edycji systemu Windows, która będzie uruchamiać Edge, aplikacje webowe, aplikacje na Androida i pakiet Office. Dostępne informacje sugerują, że ten Windows będzie o 60-75% lżejszy niż Windows 11 SE.
I na koniec sztuczna inteligencja. Niektóre funkcje oparte na AI, które są testowane, to analiza zawartości ekranu w celu oferowania alternatywnych pomysłów oraz identyfikacja tekstu i obiektów na obrazach, dzięki czemu użytkownik może je łatwo edytować. Co najciekawsze? Funkcje te mogą wymagać dodatkowego sprzętu.
Jak można się spodziewać, Microsoft nie komentuje plotek i spekulacji, ale wszystkie strzały wskazują na drugą połowę 2024 roku na premierę następnej wersji Windows, oznaczonej kodem Hudson Valley. Ten Windows podniesie wymagania pamięci RAM z 4 do 8 GB, zachowując obowiązkowość modułu TPM i Secure Boot.