Czy pamiętacie te momenty, gdy rozmawialiśmy o Secure Boot? Cóż, w jakiś sposób Redmond wypuścił pewne „złote klucze”, które w rzeczywistości symbolizują specjalną politykę równoważną z „trybem deweloperskim”, która z kolei wyłącza kilka głównych funkcji Secure Boot. Najlepsza część? Microsoft myślał na początku, że to nie był problem, ale opublikował dwie łatki w mniej niż miesiąc. Czy dżin wydostał się z lampy?
Prywatność, bezpieczeństwo, kod własnościowy, open source, jailbreaking, rooting… to terminy, które przychodzą i odchodzą, zderzają się, dzielą podobną ścieżkę lub wzajemnie się niszczą. Przeciętny użytkownik zostaje uwięziony w burzy, nie wiedząc, co jest najlepsze, a argumenty wszystkich zaangażowanych stron stają się białym szumem. Najnowsza nowość, która właśnie znalazła się ponad tym szumem, dotyczy Secure Boot, starego znajomego tutaj w NeoTeo, teoretycznego obrońcy integralności komputera i jego systemu operacyjnego (w tym konkretnym przypadku kilku wersji Windows) oraz śmiertelnego wroga wielu jeźdźców Linuksa, którzy chcieli zrobić „dual-boot” na swoich nowych urządzeniach i nie zdołali tego osiągnąć.
Microsoft wskazał (w więcej niż jednej okazji), że certyfikowane systemy oparte na x86 muszą pozwolić Secure Boot wejść w „tryb niestandardowy” lub dać opcję całkowitego wyłączenia, chociaż to nie rozciąga się na urządzenia ARM, jeden z powodów, dla których wszystkie te tablety z Windows RT są teraz niewiele więcej niż cegłami.
Czym są złote klucze?
Co dokładnie się stało? Dwóch ekspertów ds. bezpieczeństwa posługujących się pseudonimami MY123 i Slipstream odkryło coś, co nazwali „złotymi kluczami”, które nie są kluczami cyfrowymi w tradycyjnym sensie, ale specjalną polityką Secure Boot, która modyfikuje zadania wykonywane przez UEFI podczas uruchamiania… wśród których znajduje się sprawdzanie podpisów. Najwyraźniej ta polityka istnieje jako „tryb deweloperski” lub „tryb debug”, jeśli wolisz, który umożliwia programistom ocenę nowych buildów, wykrywanie błędów i stosowanie niezbędnych poprawek bez konieczności podpisywania wszystkiego.
Jak trafiło to do rąk MY123 i Slipstream? Zasadniczo znaleźli to pod koniec marca „uśpione” na urządzeniach, które Microsoft oferuje na sprzedaż. Skontaktowali się z firmą w kwietniu i wtedy Microsoft uznał, że to nie jest zagrożenie bezpieczeństwa (wymaga fizycznego dostępu „lub” uprawnień administratora), ale między czerwcem a lipcem postanowili zapłacić nagrodę i wydać dwie łatki, MS16-094 i MS16-100, które wprawdzie łagodzą sytuację, ale nie stanowią ostatecznego rozwiązania.
Co to może oznaczać?
W co to się zmieni? Odpowiedź brzmi „to zależy”. Polityka może pozwolić na instalację alternatywnych systemów operacyjnych na urządzeniach z Windows RT (bez wspomnianych hotfixów) lub Windows Phone. Osobiście chciałbym zobaczyć, co może zdziałać społeczność (to nie będzie łatwe, chociaż są tam geniusze, którzy żyją, szukając takich wyzwań), ale moneta ma dwie strony. Nie ma sensu tworzyć czarnej listy każdego „bootmgr”, którego to dotyczy, ponieważ złamałoby to kompatybilność w więcej niż jednym przypadku (oryginalne dyski instalacyjne, partycje ratunkowe, kopie zapasowe itd.), a jeśli ktoś wykorzysta tę lukę do zainstalowania złośliwego „pakietu”, cóż...
(Przyp. red.: Tak, oficjalna strona wygląda jak cracktro z lat 90.)
Oficjalna strona: https://rol.im/securegoldenkeyboot/
Źródło: http://arstechnica.com/security/2016/08/microsoft-secure-boot-firmware-snafu-leaks-golden-key/