Analogowe lustrzanki straciły grunt na rzecz cyfrowych odpowiedników i nowych modeli bezlusterkowych, ale nie można im odmówić czegoś „ekstra”. Ogólny design, estetyka, waga, uchwyt… to nie jest to samo. W przeszłości dowiedzieliśmy się, jak działają lustrzanki, a także jak zbudować własną z pomocą drukarek 3D, ale to, co mamy tu dziś, to konwersja, która ma umieścić bezlusterkowca Sony NEX-3 w korpusie Nikona FE.
Cyfrowa konwersja klasyki
Jeśli chcesz używać tradycyjnej lustrzanki, nic nie stoi na przeszkodzie. Wciąż można znaleźć wszystkie niezbędne materiały i akcesoria, które, swoją drogą, pomogą Ci w ciekawych konfiguracjach. A co powiesz na modyfikację lustrzanki? Nie mam na myśli prostego adaptera do wymiany obiektywów, lecz pełną cyfrową konwersję. Dlaczego? Oczywiście dlatego, że możemy. Zalety cyfrowego aparatu są jasne, a to nie jest byle jakie wyzwanie. I tak dochodzimy do projektu fotografa Robina Guymera, który zainstalował Sony NEX-3 z tyłu Nikona FE.
Jak działa modyfikacja?
Ta modyfikacja wymaga rozebrania Sony NEX-3, odsłonięcia matrycy i zmniejszenia jej grubości tak, aby znalazła się w tym samym miejscu co tradycyjny film 35 mm. Na szczęście nie wymaga to żadnych poważnych zmian w Nikonie FE (która ma prawie tyle lat co ja), ale podczas robienia zdjęć nie jest to najwygodniejsze. Pierwszym krokiem jest ustawienie obu aparatów na ISO 800. Następnie Guymer sprawia, że NEX-3 wykonuje ekspozycje pięciosekundowe. Ostatnim krokiem jest wystrzelenie Nikona, który ogranicza ilość światła docierającego do matrycy NEX-3. W razie potrzeby zdjęć w podczerwieni Guymer instaluje na matrycy filtr IR.
Połowa internetu pogratulowała Guymerowi projektu, a reszta widzi w nim stratę czasu i sugeruje użycie adaptera, aby NEX-3 działała z obiektywami Nikona. A co Ty o tym myślisz? Czy eksperyment jest wart zachodu, czy lepiej zainwestować w adapter i tyle?