Wyobrażam sobie, że w pewnym momencie zadałeś sobie to pytanie. Jaki jest najgorszy potwór, którego strzeże Fundacja? Niektóre egzemplarze są naprawdę niepokojące, czy to dlatego, że czerpią przyjemność z czynionego zła, czy też dlatego, że nie potrafimy ich zrozumieć. Ale nigdy, przenigdy nie zapominaj o tym: Najgorszy potwór… to ten, którego nosisz w sobie. Wszystko, co powiedziałeś, wszystko, co zrobiłeś. Myślisz, że trzymasz tę truciznę pod kluczem i czujesz się bezpiecznie. Pytanie brzmi… co by się stało, gdybyś znalazł coś z właściwym kluczem, aby ją otworzyć?
Opis obiektu
Za pierwszym razem, gdy go obserwujesz, nie wydaje się groźny. To tylko stary rzymski biust z brązu z ładną patyną na powierzchni. Zespół badawczy nie mógł się zgodzić, czy to kobieta, czy mężczyzna o zniewieściałych rysach. Nietrudno też wyobrazić go sobie zbierającego kurz w jakimś muzeum, ale teraz, gdy znamy jego efekty, konsekwencje byłyby druzgocące. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje ten biust, jest przebywanie w miejscu publicznym lub posiadanie publiczności.
Prawdziwy problem zaczyna się, gdy spojrzysz mu w oczy. Jest coś w tym srebrzystym blasku, co… nie jest w porządku. I wtedy wspomnienia wypływają. Małe wspomnienia, szczegóły, które sprawiają, że czujesz wstyd, winę. Na początku nic zbyt poważnego… ale efekt trwa, jeśli pozostaniesz w polu widzenia biustu, a jeśli spojrzysz mu w oczy ponownie, jest jeszcze gorzej. Jak możesz sobie wyobrazić, Fundacja nie zawahała się ocenić jego ograniczeń na niektórych osobnikach Klasy D…
Wspomnienia stają się coraz intensywniejsze, bolesne. To tak, jakby przeżywali te chwile na własnej skórze. Po zaledwie trzydziestu minutach ekspozycji wspomnienia zamieniają się w halucynacje. Ofiary tracą zdolność oddzielania teraźniejszości od przeszłości oraz rzeczywistego świata od wyobraźni. Widzieliśmy również regresje osobowości, cofanie się do momentu, w którym nastąpiło wspomnienie. Niektórzy stawali się znowu… i nigdy nie wrócili.
Każda ofiara wystawiona na działanie biustu przez 60 minut lub dłużej zostanie uwięziona w swoich halucynacjach. To stan niemal katatoniczny, niemożliwy do przełamania. Nie reagują na bodźce zewnętrzne, a gdyby nie żywienie dożylne, umarliby z głodu. Jedyne, co z nich wychodzi, to mamrotanie, ledwie werbalne odbicie ich umysłów zmiażdżonych na papkę.
Kiedy ekspozycje są krótsze lub zapamiętane wydarzenie jest stosunkowo drobne, osoby dotknięte biustem zwykle starają się „naprawić” sytuację. W rzeczywistości zaangażowani członkowie wykazali większą jedność w pracy i starają się zrównoważyć swoje winy pozytywnymi działaniami. Ale to wyjątek od reguły. Większość wpada w głęboką depresję, pojawiają się samookaleczenia... i popełniają samobójstwo.
Reszta szczegółów znajduje się w aktach, oznaczenie SCP-146. Cały twój wstyd, wszystkie twoje winy, wystawione na pokaz, wzmocnione. Zanim przejdziesz dalej... zapytaj siebie, czy jesteś gotowy.