Ktoś w Google musi się teraz zastanawiać, jak uniknąć takich błędów w przyszłości, bo wyciek był naprawdę duży. Google od kilku dni zapowiada dzisiejsze wydarzenie, na którym główną gwiazdą miał być nowy smartfon Pixel. Tymczasem kanadyjska firma Bell i brytyjska Carphone Warehouse opublikowały zdjęcia obu modeli, które gigant z Mountain View planuje wprowadzić na rynek.
To jest kontrola pogłosek – oto fakty: dzisiejsza impreza Google wciąż się odbędzie, ale już teraz mamy całkiem solidne pojęcie, co zobaczymy. Większość zapowiedzi wskazuje na rzeczywistość wirtualną i nowości związane z urządzeniami domowymi (nowy router i rywal dla Amazon Echo), ale głównym powodem jest oczekiwany smartfon Pixel. Nexus 6P jest na rynku od roku i choć to nie jest urządzenie niskiej jakości, nie da się zaprzeczyć, że Mountain View chce wycofać rodzinę Nexus. Oczywiście strategia stojąca za Pixelem potwierdza, że jedynym sposobem zapewnienia konsumentom najczystszego doświadczenia Androida jest kontrolowanie procesu produkcji, ale Google wciąż polega na zewnętrznych OEM-ach, w tym przypadku na HTC (wygląda na to, że stosunki między Huawei a Google po Nexusie 6P są dość napięte). Wszystko było gotowe na prezentację 4 października... aż do momentu, gdy dwie firmy wpadły w kłopoty.
Wyciek przed premierą
Według dostępnych informacji pierwszym był kanadyjski dostawca usług mobilnych, Bell. Kilka godzin później brytyjski sklep Carphone Warehouse zaprezentował więcej zdjęć i specyfikacji. Łącząc dane z przecieków, można dojść do wniosku, że oba smartfony – Google Pixel i Pixel XL – będą wyposażone w czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 821 o taktowaniu 2.15 GHz, 4 GB RAM, dwa aparaty (12 i 8 megapikseli), złącze USB typu C, czujnik odcisków palców, obsługę NFC, pamięć wewnętrzną 32/128 GB oraz system operacyjny Android Nougat.
Jeśli chodzi o ekrany, Google Pixel będzie miał panel 5 cali o rozdzielczości Full HD, a Pixel XL powiększa się do 5,5 cala i rozdzielczości QHD. Baterie mają odpowiednio 2770 i 3450 mAh. Inne szczegóły to nowy asystent Google Allo, nieograniczone miejsce w Google Photos, aplikacja do rozmów wideo Duo oraz personalizowane etui ochronne.
Wygląd i cena
Jak należało się spodziewać, przecieki szybko skorygowano, ale internet porusza się znacznie szybciej. Jeśli chodzi o wygląd smartfonów, myślę, że najlepszym słowem jest „generyczny”. Wielu użytkowników w sieci zastanawia się, dlaczego krawędzie smartfonów mają tak dużą powierzchnię. Najprawdopodobniej Google umieściło tam czujniki, ale to będzie jedna z rzeczy do potwierdzenia podczas oficjalnej prezentacji. Jeśli chodzi o cenę, nic jeszcze nie jest pewne, choć wiele portali skłaniało się ku bardzo niewygodnemu poziomowi 649 dolarów.