Po raz kolejny internet staje w szranki z naszymi zmysłami i pokazuje obraz, który na pierwszy rzut oka nie wydaje się niczym szczególnym: garść truskawek na małym torcie, na talerzu. Wszystko wygląda bardzo dobrze, a czerwień truskawek czyni je wręcz atrakcyjnymi… ale właśnie w tym tkwi szczegół. Obraz nie ma ani jednego czerwonego piksela. Skąd bierze się kolor, którego nie ma?
Igraszki z lustrami, kropki, które czasem widać, a czasem nie, złowrogie sukienki siejące chaos w sieci… zespół złożony z oczu i mózgu jest dla człowieka krytyczny, choć przyzwyczaił nas do niezwykłych sytuacji, w których widzimy rzeczy, których nie ma, albo które w rzeczywistości są całkiem inne. Przyczyny tych zjawisk badaliśmy już w poprzednim artykule: mózg ma pewną skłonność do szybkości kosztem precyzji i mocno opiera się na wcześniejszych doświadczeniach, wspomnieniach i oczekiwaniach. Skoro już o tym mowa… podajemy ci tort z truskawkami:
A teraz: czy to naprawdę truskawki? Cechy fizyczne są na miejscu – od tekstury po gniazdo nasienne. A jednak coś jest z nimi nie tak: Nie są czerwone. Tak, twój mózg na podstawie otrzymanych informacji raportuje, że truskawki wyglądają na czerwone, ale jego wniosek jest błędny. Wystarczy pobrać kopię obrazu, otworzyć go w ulubionym edytorze graficznym i maksymalnie przybliżyć. Znajdziesz tam jedynie różne odcienie zieleni, szarości i cyjanu. Nawet minimalna żółć, którą widzimy na torcie, wcale nie jest żółta. Co się dzieje?
Czym jest stałość koloru?
To zjawisko znane jest jako stałość koloru i w luźnym ujęciu to korekta barw, którą nasz mózg nakłada na rzeczy widziane w różnych warunkach oświetlenia. Truskawka w świetle dziennym to nie to samo, co truskawka w świetle jarzeniówki, a mimo to w obu przypadkach widzimy ją jako czerwoną. W pewnym sensie źródła światła zanieczyszczają kolor, a nasz mózg musi to kompensować. Obraz stworzył profesor Akiyoshi Kitaoka z Uniwersytetu Ritsumeikan, a jego konto na Twitterze pełne jest iluzji optycznych. Jak można było się spodziewać, wiele osób zaczęło podważać „brak czerwieni" w obrazie, ale nasza droga kończy się tutaj...