Laptopy gamingowe obiecują ogromną moc bez rezygnacji z przenośności, ale mają pewne szczegóły, które nie do końca przekonują. Z jednej strony ich ceny są skandaliczne, a z drugiej używają komponentów, które nie oferują wydajności porównywalnej z wersjami desktopowymi, nawet gdy noszą tę samą nazwę. Socket Science na YouTube postanowił rozwiązać oba problemy na własną rękę i zbudował laptopa gamingowego z części desktopowych.
Słowo „gamer” widnieje na prawie każdym laptopie w sprzedaży, ale po przeanalizowaniu specyfikacji, modele bardziej „poważne” rzadko schodzą poniżej 1500 euro. To jeden z powodów, dla których tak wielką popularność zdobyły konsole takie jak Steam Deck, ale historia na tym się nie kończy. Socket Science na YouTube uważa, że laptopy gamingowe to oszustwo. Dlaczego? Ponieważ nie ma parytetu wydajności z ich desktopowymi odpowiednikami.
Na przykład mobilna RTX 4090 osiąga połowę wydajności swojej pełnej wersji, a choć to logiczne z technicznego punktu widzenia, to prawda jest taka, że powinna nosić inną nazwę. Zmęczony tą sytuacją, Socket Science spędził ostatnie 14 miesięcy na projektowaniu laptopa gamingowego z części desktopowych, a oto efekt:
Wyzwanie stworzenia laptopa gamingowego z komponentów desktopowych
Komputer opiera się na procesorze Ryzen 5 5600X, karcie graficznej Radeon RX 6600, płycie głównej mini ITX z chipsetem A520, która została zmodyfikowana (w zasadzie odcięto porty, aby zmniejszyć jej wysokość), pamięci DDR4 o niskim profilu (podobnej do modułów Kingston Value), przenośnym monitorze, ultracienkiej klawiaturze, touchpadzie oraz zasilaczu DC/DC na tyle wydajnym, by zasilić wszystkie komponenty.
Najbardziej „domową” częścią jest bez wątpienia chłodzenie. Socket Science połączył kilka heat pipes, radiatorów, miedzianych bloków, pasty termoprzewodzącej, J-B Weld i mnóstwo siły, aby wszystko miało dobry kontakt. Wentylatory okazały się problemem, bo nie znalazł modeli o dokładnie odpowiednim rozmiarze, więc zaprojektował jeden w 3D, wykorzystując silnik chłodzenia AMD jako punkt wyjścia, a drugi przerobił z karty graficznej.
Dostosowanie klawiatury, touchpada i panelu monitora nie nastręczyło większych trudności (wymagało tylko pracy), a dzięki małej drukarce Socket Science musiał skleić lub zespawać elementy. Ze względów bezpieczeństwa stworzył także własny łącznik zasilania, ale nie dodał żadnej baterii, więc konfiguracja potrzebuje pępowiny (nic dziwnego, skoro laptopy gamingowe prawie zawsze pracują podłączone do prądu).
Osobiście uważam, że projekt osiągnął dobry punkt końcowy i zdecydowanie zasługuje na „wersję 2.0” z bardziej precyzyjnym designem i dedykowanym rozwiązaniem termicznym.
Źródło: Hackaday