Zmiana nawyków i wprowadzenie nowych technologii skłoniło (a może nawet zmusiło) wielki ekran do modyfikacji strategii. Dziś kina stawiają na wielomilionowe franczyzy, sequele o głębokiej wartości nostalgicznej, rebooty i remaki… ale wszystko zawsze gdzieś się zaczyna, a rok 1982 był szczególnie obfity w premiery. Czy chcesz wiedzieć, jakie filmy mogłeś oglądać 40 lat temu? Lista, którą udostępniamy poniżej, nie jest koniecznie rekomendacją – bardziej pasuje do „chronologicznej ciekawostki”, że tak powiem…
The Sword and the Sorcerer
Gatunek fantasy miał w 1982 roku kilka godnych uwagi przykładów, a jednym z nich był The Sword and the Sorcerer, punkt wyjścia dla samego Alberta Pyuna (znasz go, Cyborg, Nemesis i dużo kickboxingu). Najemnik z królewską krwią, miecz strzelający pociskami, księżniczka jako nagroda i ciekawe efekty specjalne jak na tamte czasy uczyniły z tego filmu najlepsze „indie” roku.
Conan the Barbarian
Co więcej możemy dodać? Film, który ostatecznie umieścił Arnolda Schwarzeneggera na mapie Hollywood, wspierany przez niemal idealnego Jamesa Earl Jonesa i nienaganną ścieżkę dźwiękową Basila Poledourisa. Prasa była na początku dość surowa (właściwie Arnold był nominowany do Złotej Maliny dla najgorszego aktora), krytykując „brutalną treść” filmu. Może chcieli zobaczyć Conana jako cukiernika czy coś w tym rodzaju…
Mad Max 2: The Road Warrior
OK, technicznie trochę naginam zasady: oryginalna premiera Mad Max 2 miała miejsce w 1981 roku, ale wypadła tak blisko Bożego Narodzenia, że reszta świata zobaczyła ją rok później. Mówią, że drugie części nigdy nie są dobre, jednak Mad Max 2 wziął to powiedzenie i użył go jako papieru toaletowego. Nic dziwnego, że Fury Road w dużej mierze recykluje The Road Warrior, ale skoro za oba odpowiada George Miller, cóż…
Rocky III
Niewiele rzeczy jest tak skutecznych w kinie (a zwłaszcza amerykańskim) jak historia upadku i powrotu, a Rocky III dostarczył dokładnie tego. Rocky Balboa traci tytuł, mentora, a przede wszystkim wiarę w siebie, tylko po to, by wrócić na szczyt z pomocą swojego wielkiego rywala. Prasa przed i po premierze twierdziła, że ta trzecia część jest zbędna, ale box office pokazał coś zupełnie innego. Poza tym, kto może zapomnieć „Eye of the Tiger”?
Poltergeist
„Już są tuuuu” – powiedziała mała Carol Anne… i według mojej mamy, spędziłem tydzień na koszmarach. Ale Poltergeist miał też inne kontrowersyjne szczegóły poza straszeniem dzieci, na przykład wykorzystanie prawdziwych szkieletów w scenie basenu. Tak naprawdę niektórzy wierzą, że na obsadę padła klątwa: Dominique Dunne (Dana) została zamordowana przez swojego byłego chłopaka kilka miesięcy później, a Heather O'Rourke (Carol Anne) zmarła mając zaledwie 12 lat…
Star Trek II
Wszystko nowe w Star Treku jest tak złe, że aż boli oglądać, a po tak długim czasie jedyne, co mogę powiedzieć, to „niech ktoś mnie przytuli, dopóki Khan Noonien Singh nie porzuci mnie na martwym księżycu”. Star Trek II: The Wrath of Khan jest zdecydowanie najlepszym filmem ze Star Treka – klasycznego i ogólnie – z wielkim starciem tytanów, momentami wysokiego napięcia, walką, sprytem i utratą drogiego przyjaciela… który oczywiście ożywa w sequelu.
E.T. the Extra-Terrestrial
Niekwestionowany zdobywca 1982 roku. Po uwzględnieniu inflacji E.T. the Extra-Terrestrial byłby na równi z No Way Home w dzisiejszych czasach, biorąc pod uwagę tylko pierwotne dochody. Dziecko, kosmita, nierozerwalna więź i ręka Spielberga reżyserującego wszystko. Przy takim sukcesie sequel dla E.T. wydawał się nieunikniony, a nawet otrzymał tytuł, E.T. II: Nocturnal Fears. Ostatecznie to sam Steven dał mu kciuka w dół…
Firefox
Radzieccy superzłoczyńcy tworzą najnowocześniejszy myśliwiec, który może zmienić globalną równowagę sił. Amerykańscy i brytyjscy superbohaterowie wysyłają najlepszego z nich, Clinta Eastwooda, na tajną misję kradzieży prototypu. Firefox to hybryda filmu szpiegowskiego i prekursora Top Guna, która balansuje na granicy science fiction i jakoś udaje jej się wylądować, a raczej wylądować na nogach.
Blade Runner
„Widziałem rzeczy, których wy nie uwierzycie. Okręty wojenne w ogniu na ramieniu Oriona. Widziałem promienie C błyszczące w ciemności w pobliżu Bramy Tannhäusera. Wszystkie te chwile zaginą w czasie, jak łzy w deszczu. Czas umierać.” Czy potrzebujesz czegoś więcej?
The Thing
Anty-E.T. z 1982 roku, pełna grozy, mroku i paranoi. Mówi się, że dziesięć procent budżetu The Thing pochłonęły efekty specjalne, łączące chemikalia, jedzenie, mnóstwo kauczuku i sprzęt medyczny. I krytyka, i publiczność zniszczyli ten film do tego stopnia, że wstrząsnął karierą Carpentera, a jego odrzucenie stało się przedmiotem badań. Dziś? To absolutny klasyk.
Tron
„Usuńcie się z drogi, przegrani, to era CGI!” – powiedział Tron, rzucając frisbee, aaaale… był nominowany do Oscara za najlepszy dźwięk i kostiumy (przegrał z E.T. i Gandhi), a nie za efekty wizualne. Dlaczego? Akademia uznała, że „oszukali”, używając komputerów. To, jak mało wiedzieli! Mimo swoich ograniczeń Tron wyróżnia się nie tylko estetyką, ale także technologicznym optymizmem. Mówią, że w końcu powstanie trzecia część… czy to prawda?
The Beastmaster
Nieuniknione było porównywanie The Beastmaster do Conana i The Sword and the Sorcerer, a jeśli chodzi o wyniki kinowe, nie poszło mu najlepiej. Jednak film zdołał eksplodować w telewizji i telewizji kablowej (dzięki licznym powtórkom), a Marc Singer wspierał jego dwa sequele. Poza tym Tanya Roberts całkiem pomaga, z więcej niż oczywistych powodów…
Rambo: First Blood
Większość filmów akcji nie zwleka zbyt długo z „przedstawieniem bohatera”, ale ta adaptacja First Blood częściowo łamie schemat, dając nam ofiarę. John Rambo jest obcym we własnym kraju, zniszczony przez konsekwencje absurdalnej wojny i maltretowany przez autorytarnych i nędznych ludzi. Reszta franczyzy to rozrywka na sobotnie popołudnie, ale pierwsza część zawsze zasługuje na dodatkowe obejrzenie.
48 Hrs.
Niektóre filmy wymyślają gatunek, inne wynoszą go na zupełnie inny poziom. Po premierze 48 Godzin pojęcie buddy cop nigdy nie było takie samo. Nick Nolte miał już ponad dziesięć lat kariery, ale Eddie Murphy dopiero moczył nogi w kinie: przeciwieństwa, które zagrały idealnie. Bez 48 Godzin prawdopodobnie nie byłoby Lethal Weapon, ani Dragnet, Red Heat, Alien Nation, Tango & Cash, Rising Sun, Bad Boys, Rush Hour… (lepiej przestanę).
The Dark Crystal
„Ostrzeżenie: Drenaż podlingów jest karalny na mocy prawa galaktycznego”. Żarty na bok, ta scena wwierciła mi się w głowę jak wiertło, gdy byłem mały. Mimo mrocznego tonu, który przyniósł słabe wyniki kasowe, The Dark Crystal pozostaje jednym z najbardziej udanych filmów z animatroniką w historii. Czy wiesz, że Netflix wypuścił serial-prequel, Age of Resistance? A czy wiesz, że Netflix go anulował, mimo że publiczność uwielbiała każdą sekundę? Dzięki, Netflix.