Być może niektórzy nasi czytelnicy pamiętają pewnego Commodore 64 uratowanego z żywiołów kilka lat temu. To była praca Adriana na kanale Adrian’s Digital Basement na YouTube, a ostatnio wrócił do akcji, tym razem z Commodore Amiga 500. Jego zewnętrzny wygląd na początku nie wydaje się taki zły, ale utlenione i skorodowane złącza zapowiadają prawdziwy lovecraftowski koszmar w środku…
Commodore Amiga 500 świętował 36. urodziny w kwietniu ubiegłego roku. Dla wielu przyjaciół i kolegów mieszkających na terenie Europy był to ich pierwszy komputer domowy, a dużą część tego, co wiedzą, zawdzięczają jego środowisku i zasobom.
Przy pięciu milionach sprzedanych egzemplarzy Amiga 500 zdobyła ogromną popularność, głównie w grach: jej grafika i dźwięk wyprzedzały wówczas bezpośrednich konkurentów. Społeczność fanów jest nadal tak duża, że dziś można znaleźć zaawansowane projekty, takie jak emulatory i reprodukcje PCB, ale nikt nie zaprzecza, że na świecie jest coraz mniej takich komputerów, a ich ratowanie jest priorytetem. Tak trafiamy na kanał Adrian’s Digital Basement, który postanowił naprawić Amigę 500 w stanie... katastrofalnym.
Amiga 500 w grobie rdzy. Czy ożyje?
Wyobraź sobie rdzę tak głęboką, że bez pomocy nie da się wyjąć złączy RCA. W takim stanie Amiga 500 trafiła w ręce Adriana. Nadmiar WD-40 na złączach był niezbędny do ich rozdzielenia, ale gdy już „wszedł” do środka, odkrył horror ekranowania elektromagnetycznego, które po prostu rozpadło się na kawałki.
Innym problemem (choć trudno w to uwierzyć) jest to, że wiele układów w Amidze 500 korzysta z podstaw, które zwykle padają ofiarą korozji. Adrian zdjął drugie ekranowanie z PCB, a także to osłaniające rozszerzenie pamięci (z wciąż nietkniętą baterią – cudem ocalało), rozsypując wszędzie pył rdzy. Przygotował też zastępcze porty do połączeń, ale to układy pochłonęły większość jego uwagi.
Wideo trwa prawie godzinę, ale pierwsze wyniki nie trzeba było długo czekać. Amiga 500 pokazuje swoje kody błędów za pomocą różnych kolorów na ekranie, ale uporczywy fioletowy kolor zmusił Adriana do użycia oscyloskopu, aby uzyskać precyzyjną diagnozę. Druga połowa wideo jest zdecydowanie bardziej techniczna, obejmuje kilka zmian układów oraz użycie drugiej Amigi 500 do porównania stanów.
Są też pewne błędy (układy diagnostyczne nie działają bez modyfikacji), ale ostatecznie wszystko, czego potrzeba, to dokładne czyszczenie układów i podstaw oraz dwa kondensatory. Z pewnego punktu widzenia wideo stanowi świadectwo wytrzymałości „starej elektroniki”, a jeśli ktoś ma w domu jeden z tych komputerów, najprawdopodobniej wystarczy odrobina troski, by znów działał.