Przesłanie użytkowników jest jasne, ale Microsoft nie chce go słuchać: potrzebujemy znacznie lżejszej wersji systemu Windows, bez zbędnego balastu jego usług i z profilem bardziej kompatybilnym ze skromnymi komputerami. Jaka była strategia Redmond w odniesieniu do Windows 11? Narzucenie absurdalnych wymagań sprzętowych i dorzucenie większej ilości śmieci. Na szczęście użytkownicy nie siedzieli z założonymi rękami i w tym całym chaosie pojawiają się pomysły takie jak projekt Tiny11 od NTDEV, który rozpruwa Windows 11 i usuwa jego bloatware.
Po ponad roku na rynku Windows 11 wciąż nie udało się przekroczyć 20 procent adopcji na świecie. Oczywiście to skutek polityki Microsoftu: ogłaszając całe generacje procesorów jako „niekompatybilne” i wymagając wyższych parametrów bezpieczeństwa wspartych sprzętem, firma sprawiła, że wielu użytkowników postanowiło spokojnie poczekać z upgrade… albo całkowicie ją zignorować.
Prawdziwy problem polega jednak na tym, że nie ma już wspieranych edycji legacy systemu Windows. Windows 7 i 8.x zakończyły swoją przygodę w styczniu, a wsparcie otrzymają tylko niektóre mroczniejsze, zintegrowane buildy. Obecnie Windows 10 „jest” edycją legacy, ale wymagania Windows 11 nie dają żadnej ścieżki aktualizacji bez zmiany sprzętu… chyba że zmodyfikujemy go całkowicie. To właśnie proponuje projekt Tiny11.
Tiny11: Windows 11, o jakim wszyscy marzymy
Ten build stworzony przez NTDEV (którego pamiętamy z jego testów na Windows 10 i eksperymentów niskiej wydajności z Windows 7) szybko odcina się od oficjalnych obrazów. Podczas instalacji poprosił jedynie o nazwę użytkownika i hasło: żadnych kont online, żadnych dodatkowych usług, żadnych hacków, żeby uciec od tych utrudnień. Co prawda konieczne było wyłączenie kilku rzeczy (lokalizacja itd.), ale cały proces zajął zaledwie kilka minut. Jedynym ostrzeżeniem jest to, że Tiny11 dostępny jest tylko po angielsku.
Po wejściu na pulpit odkrywamy, że Microsoft Edge świeci nieobecnością, podobnie jak OneDrive i Cortana. Aplikacje widoczne w menu Start to nic innego jak linki do aplikacji webowych i można je łatwo usunąć. Zużycie pamięci RAM przez Tiny11 w stanie spoczynku nie wydaje się przekraczać 1,5 gigabajta, ale najbardziej imponujący jest rozmiar na dysku: pełna instalacja zatrzymała się tuż przy 10 gigabajtach.
Zniknięcie Edge z Tiny11 z pewnością ucieszy wielu użytkowników, ale oznacza też, że musimy skopiować instalator wybranej przeglądarki, albo alternatywnie użyć Sklepu Windows, by zdobyć Firefox. Nie, sklep nigdzie nie zniknął, podobnie jak wiele opcji prywatności, które trzeba wyłączyć.
Poza tymi szczegółami wszystkie wątpliwości wokół Tiny11 dotyczą bezpieczeństwa. Na razie nie ma powodów, by sądzić, że NTDEV ma wobec Tiny11 złe intencje, ale logiczne jest poddanie systemu operacyjnego długiej sesji ewaluacji, zanim ruszymy z nim dalej.
Pobierz Tiny11 z Internet Archive: Kliknij tutaj