Dziś nie ma anegdoty, ale jest rekomendacja filmu (na prośbę niektórych drogich czytelników). Ponieważ nie będę polecać filmów, które wszyscy już znamy, chodzi o to, by sięgnąć dna garnka po to, co nieznane, ignorowane i zapomniane.
Z drugiej strony, ta lista jest stała, nie zmienia się zgodnie z waszymi głosami. Zrobiłem to tak, abyście mogli odwoływać się do niej po numerach w komentarzach, bez ryzyka wyjścia na głupków, gdy zdjęcie zmienia numer po zagłosowaniu. Co o tym sądzicie? Następnym razem obiecuję opowieść. Przy okazji Tiradero, robimy to, żeby nie wypalić wam (ani sobie) głowy. Dziękuję za czytanie!