Na początku grudnia rozmawialiśmy o Raspberry Pi 500 i o tym, co prawdopodobnie jest jego jedyną słabością: braku slotu M.2 do instalowania szybkich dysków NVMe. Odstawienie karty SD na bok ma swoje zalety i, jak można było się spodziewać, niektórzy entuzjaści w internecie zaczęli badać możliwość zbudowania obwodu, aby włączyć tę funkcję. W mniej niż tydzień pojawił się pierwszy hack i chociaż nie jest to proces odpowiedni dla początkujących, to nie jest też koniec świata…
Przy okazji premiery piątej wersji mini komputera oraz Compute Module 5, Raspberry Pi poinformowało, że oba produkty są od dwóch do trzech razy szybsze od swoich poprzedników dzięki nowemu zintegrowanemu krzemowi. Oczywiście powtórzono to w przypadku Raspberry Pi 500, ale odkrycie na jego płytce PCB wywołało spore zamieszanie: brak wsparcia M.2 do instalowania dysków NVMe.
Użytkownicy natychmiast zaprotestowali: jaki sens mają zoptymalizowane specyfikacje, skoro nadal jest „wykastrowany” przez prędkość karty SD? Oficjalna odpowiedź jest jasna: Raspberry Pi 500 nie otrzyma wsparcia M.2 w najbliższej przyszłości. A co z nieoficjalnym wsparciem? Powiedzmy, że w ostatnich dniach nastąpił postęp…
Raspberry Pi 500 z NVMe
Pierwsze informacje pojawiły się na X/Twitterze oraz na blogu Jeffa Geerlinga. Na początek trzeba zamontować cztery kondensatory na liniach PCIe (co nie jest takie proste ze względu na ich rozmiar) oraz dodać gniazdo M.2, co stanowi kolejne ważne wyzwanie, ponieważ jest wykonane z plastiku.
Trzeba również skonfigurować plik config.txt na Raspberry Pi 500, aby włączyć PCI Express, i działa to zarówno w trybie Gen2, jak i Gen3, zawsze w x1. Ostatnim krokiem jest wstrzyknięcie 3,3 wolta w odpowiednie miejsce. W pierwszych eksperymentach używano zewnętrznych źródeł, ale idealnym rozwiązaniem jest instalacja przetwornicy DC/DC z funkcją ENABLE (pozwala to na poprawne wyłączenie NVMe wraz z Pi 500). Samuel Hedrick na X/Twitterze już to zrobił z AP3441SHE-7B (ten sam regulator użyty w Compute Module 5), a na jego zdjęciach widać, że finalny hack jest całkiem czysty, bez ekstremalnych modyfikacji.
Wyobrażam sobie, że w nadchodzących dniach pojawi się dokładna lista komponentów, co prowadzi nas do ostatniego wniosku: nie rozumiemy, dlaczego Raspberry Pi nie dodało wsparcia M.2 od razu w fabryce. Jeśli argument o kosztach nie jest przekonujący (AP3441SHE-7B kosztuje 18 centów przy zakupie w paczkach po 1000), najprawdopodobniej był to problem z walidacją, ale chcielibyśmy wiedzieć więcej.
Źródła: Hackaday, Jeff Geerling, Samuel Hedrick na X/Twitterze.