Powiedz mi jedno: czy czytałeś „Kocia kołyska” Vonneguta? Po pierwsze, powinieneś. Po drugie, odkryjesz, że rzeczywistość nie ma problemów z przewyższeniem fikcji, kiedy tylko zechce. Obcy, Yeti, Baba Yaga, świąteczne potwory – wszyscy tu byli. Historie, legendy, książki… kłamstwa i fantazje używane do zamknięcia prawdy. Każdej nocy kładziemy głowy na poduszce, starając się zignorować fakt, że istnieją fundamentalne horrory tam na zewnątrz, które pożerają, okaleczają i mordują… albo które mogłyby zniszczyć świat bez wysiłku.
Czasem te horrory mają prostą formę, albo nawet nie są świadome tego, co robią. To po prostu część ich natury i nigdy się nie zmienią. Wielu tutaj wierzy, że w takich przypadkach zamknięcie jest proste. Gdy już przeanalizuje się i zneutralizuje ich zachowanie, reszta to… umieszczenie w pudełku. Ale ty i ja dobrze wiemy, że tak nie jest. Zawsze jest coś, co może się nie udać, zostać zignorowane, uciec. Niespodziewane zmienne, błąd ludzki. Chaos.
SCP-009. Odkryliśmy go w samą porę, wiesz? Tylko skała i zimno zdołały ograniczyć jego skażenie. Wszystko zaczęło się od odległego plemienia na Alasce i raportu, że jego członkowie znaleźli ekipę myśliwych na foki „uwięzioną w czerwonym lodzie”. Chłopcy z MTF Beta-7 pojechali na miejsce i pobrali próbki. Teraz mamy setki litrów przechowywane w specjalnym zbiorniku. 2 na 2 na 2 metry, nie więcej, i zawsze w temperaturach poniżej zera, z redundantnymi systemami chłodzenia.
Mózgi z laboratorium analizowały to do granic możliwości i wszystkie wstępne wyniki mówią, że SCP-009 to woda z czerwonawym odcieniem. Problem polega na tym, że śmieje się z praw fizyki. SCP-009 zachowuje stan ciekły między 0 a -100 stopni Celsjusza. Poniżej -100 stopni zamienia się w gaz, a w każdej temperaturze powyżej 0 stopni natychmiast krzepnie. Anty-woda, anty-lód. Jak coś może zyskiwać temperaturę i zamarzać jednocześnie? To nie ma sensu. Jedna z naszych doktorów w departamencie Fizyki Ksenoprzestrzennej uważa, że SCP-009 przybył z innego wszechświata, o innych prawach. Po zobaczeniu tego w akcji nie brzmi to już tak niedorzecznie.
Wiem, co sobie myślisz: „To woda, która podgrzewa się i zamarza w przeciwnych kierunkach. Co w tym groźnego?” Odpowiedź… jest taka, że zanieczyszcza każdy roztwór, z którym wejdzie w kontakt. Nie ważne, jak mały jest ślad wilgoci. Lód, herbata, kawa, soki owocowe, krew… szybkość procesu zależy od temperatury i składu chemicznego, ale prędzej czy później SCP-009 udaje się przenieść swoje właściwości na inne ciecze.
Jak możesz sobie wyobrazić, Fundacja przeprowadziła „testy na żywo” na niektórych z klasy D. Na początku czują tylko lekkie ciepło. Potem zaczyna się tworzenie kryształów, coraz większych i ostrzejszych. Trzecia faza wyzwala reakcję łańcuchową: im wyższa temperatura, tym szybsza konwersja. Ale agonia trwa godzinami, a utrata krwi jest minimalna z powodu jej krystalizacji. W końcu kryształy wyrastają z każdego otworu ciała… naturalnego lub nie.
Widzisz to teraz? SCP-009 docierający do źródeł wody pitnej, do oceanu. Początkowa konwersja byłaby powolna, ale raz rozpoczęta byłoby niemożliwe jej zatrzymanie. Każda rzecz z wilgocią na tej planecie, przebita, okaleczona i uwięziona w kryształach czerwonego lodu, konająca, dopóki SCP-009 nie dokończy swojego dzieła. Znaleźliśmy go mniej niż dziesięć metrów od wybrzeża. Cały staw. Niektórzy w Fundacji chcą zbadać jego potencjał do rozwijania zimnej fuzji. Inni postulują podniesienie go do klasy Keter i pozostawienie, by gnił w kącie. Dowództwo O5 rozkazało na razie nic nie robić… ale to może się szybko zmienić. Jeśli choć jedna kropla uwolni się...