Chcę myśleć, że po zeszłotygodniowym przykładzie już to zrozumiałeś. Że decyzja Fundacji o nieinterweniowaniu wobec tego… stwora, nie wynika ze złośliwości, ale z konieczności. Tak jak to widzisz, ten wirus jest normalny. Działamy, gdy nikt inny nie może, ale nie jesteśmy bohaterami... i nigdy nie będziemy. Dobrze wiesz, co tu robimy. Eksperymenty. Horrory, które karmimy. Czasami nie mamy żadnego rozwiązania poza zamknięciem rzeczy w bardzo ciemnym miejscu i udawaniem, że nie istnieją. A w pewnych przypadkach sama ciemność jest problemem….
To jedna z najstarszych historii świata, prawda? Potwór w ciemności, który czeka, żeby cię zjeść, zabić, albo coś gorszego. Fundacja przechowuje sporo takich… ale dziś jest inaczej. Wielu zaangażowanych w projekt nie wytrzymuje długo. Proszą o przeniesienie, zażywają amnezyjki z własnej woli… albo uciekają się do ołowiu. Nie jest łatwo pracować z dziećmi, zwłaszcza gdy to one są jedynymi ofiarami.
To, co widzisz w aktach, to skutki działania SCP-1819. Nie jesteśmy jeszcze pewni, czy możemy to nazwać „chorobą”, ale to coś więcej niż „stan”. SCP-1819 dotyka wyłącznie dzieci w wieku od 4 do 13 lat i charakteryzuje się ekstremalną wrażliwością skóry na brak światła. Pierwsze objawy pojawiają się po około czterech godzinach w ciemności, lub jak mówią „geniusze” z laboratorium, przy wartościach poniżej 0,1 luksa. Ból, swędzenie, obrzęki, pęcherze, złuszczająca się skóra. Na pierwszy rzut oka każdy lekarz pomyślałby, że to oparzenia słoneczne… ale objawy nasilają się w miarę powtarzania „sesji ciemności” lub ich wydłużania.
Osoby dotknięte SCP-1819 często rozwijają nowotwory skóry, a w większości przypadków umierają na czerniaka przed osiągnięciem dojrzewania. Analiza tkanek wykazała obecność „elementów retrowirusowych” z tylko jednym funkcjonalnym genem kodującym enzym, SCP-1819-E. Najwyraźniej enzym ten wyzwala tworzenie dimerów pirymidynowych… ale to powszechne pod promieniowaniem ultrafioletowym. Z jakiegoś powodu, którego nie rozumiemy, światło widzialne hamuje działanie enzymu, a także nie wykrywamy cząstek wirusowych.
Mimo to SCP-1819 jest zaraźliwy wśród dzieci. Konieczna jest bliskość i bezpośrednia komunikacja, ale widzieliśmy przypadki, w których wystarczyły rysunki lub listy napisane przez ofiary. Jedyne, co muszą zrobić, to… omówić swoją nyktofobię. Wszystkie dzieci dotknięte SCP-1819 boją się ciemności i są przekonane, że coś tam jest. Najbardziej niepokojące jest to, że opisy są identyczne: postać z jednym okiem, jasnym i płonącym. Na początku myśleliśmy, że to mentalny składnik choroby, ale nowe dane wskazują na element memetyczny. Może potwór z jednym okiem nie jest taki wyimaginowany…
Nie możemy atakować ani powstrzymywać. Naszym jedynym rozwiązaniem jest utrzymywanie tych dzieci w świetle. Wszyscy dorośli są odporni, ale jeśli młody człowiek z SCP-1819 przeżyje, pozostanie zaraźliwy dla innych dzieci do końca życia. Ostatnia strona akt zawiera świadectwa... mam nadzieję, że to wytrzymasz.
Dodatek 1819-A1: Wyjątki z wywiadów z instancjami SCP-1819-X
SCP-1819-3: „Pan Spiky zawsze był zły i opowiadał mi o potworach w ciemności, aż płakałem. Mama mówiła, że w ciemności nic nie ma i nie powinienem się bać, a pani Jackson mówi, że Słońce może powodować raka i musimy być ostrożni. Dlaczego dorośli boją się Słońca, a nie ciemności...?”
SCP-1819-8: „Tata zawsze mówi, że 'muszę dorosnąć' i nie bać się ciemności. Powiedziałem mu o panu Spooky, ale mi nie wierzy. Spooky czuje się samotny, bo nikt się z nim nie bawi jak kiedyś, ale powiedział mi, że jestem dobrym chłopcem... i że ma dla mnie prezent. Powiedział też, że muszę się nim podzielić z przyjaciółmi, żebyśmy wszyscy razem się bawili...”
SCP-1819-21: „Pali, ciemność pali, płakałem, a mama krzyczała, a pan Inky się śmiał. Teraz zostawiają mnie w świetle, ale co się dzieje, gdy umierasz? Inky mówi, że wszystko jest ciemne... na zawsze.”