„Na środku Oceanu Arktycznego statek rybacki uderzył w górę lodową. Tylko jeden ocalały dotarł do tratwy ratunkowej.” Tym ocalałym jesteś ty. Ranny, wykrwawiający się, ledwo docierasz do platformy wiertniczej, ale twoje problemy dopiero się zaczynają... Bleed Off to gra grozy i hołd dla starych filmów VHS wszystko naraz. Krótkie, ale darmowe doświadczenie, stworzone przez „Vancouver Film School” (oczywiście).
Power Drill Massacre Lakeview Cabin i teraz Bleed Off. Hołdów dla filmów na VHS jest niewiele, ale jednak są. I nie bez powodu. Wielu z nas, z tamtego pokolenia, to prawdziwe dzieci magnetowidu. Wychowani na kinie, kształtowaliśmy nasze pierwotne tożsamości przy VHS po VHS. I tak też skończyliśmy: niezdolni zapomnieć dobrych chwil, które z nimi przeżyliśmy. Dlatego, osobiście, uważam, że każda gra, która zaczyna się od włożenia kasety wideo do magnetowidu, nieuchronnie zaczyna się w najlepszy możliwy sposób.
O to właśnie chodzi w Bleed Off. Oglądamy film, ale także w nim występujemy. To horror, ale też „survival horror” (prawie „walking simulator”). Wcielamy się w jedynego ocalałego z rybackiego statku, rozbitka na środku niczego. Twardziel, ale śmiertelnie ranny, który ostatnim tchem dociera na platformę wiertniczą, która wydaje się jego wybawieniem. Ale nie. Na początku miejsce wydaje się opuszczone. Stopniowo odkrywamy, co się tam stało, i poznajemy zwęglone szczątki byłej załogi. Och, i także sprawców horroru, z którymi będziesz musiał walczyć nie raz!
Tak opisana gra mogłaby się nazywać „Terror na Arktyce”, ale nazywa się „Bleed Off” z bardzo dobrego powodu: podczas gdy wszystko się dzieje, ty krwawisz. Jeśli nie przyciśniesz rany, stracisz każdą kroplę krwi. Jak to wpływa na mechanikę gry? To proste: trzymając prawy przycisk myszy, zakrywasz ranę dłonią. Jeśli puścisz przycisk, zaczynasz powoli tracić życie. Choć to tylko sztuczka, ten detal dodaje sporo realizmu akcji, bo nieraz będziesz musiał użyć obu rąk, a z rany popłyną strumienie krwi. Inną rzeczą, która odbiera ci życie, są potwory, których jest mnóstwo i wszystkie pałają taką samą niechęcią do człowieka. Nie zdradzam nic więcej, bo pierwszy raz warto je zobaczyć.
Reszta gry polega na chodzeniu po platformie wiertniczej, szukaniu wskazówek co się wydarzyło, a może nawet sposobu na ucieczkę z tego miejsca w jednym kawałku. Bleed Off ma sporo „jump scare’ów”, takich, które uwielbiają youtuberzy krzyczący do kamery i zarabiający tony pieniędzy. Ale udaje mu się też stworzyć ciekawą atmosferę grozy, ze wstrząsającymi obrazami czającymi się w każdym kącie. Nie zapominajmy o teksturze VHS, która towarzyszy każdej sekundzie akcji!
Jeśli chodzi o minusy, to jest to bardzo krótka gra (przechodzi się ją w pół godziny) i dość łatwa. To drugie najbardziej mi przeszkadzało. Chciałbym poczuć zagrożenie śmiercią i być ściganym przez te okropne stworzenia, z pewnością śmierci na każdym kroku. Uciekając w panice, szukając bezpiecznego miejsca pośród tylu zgub. Ale nic takiego nie miało miejsca, ledwo straciłem życie. To, moim zdaniem, odejmuje „punkty strachu”. Poza tym – świetnie. I za darmo! Całkowicie za darmo! Jeśli chcesz przeżyć przygodę Bleed Off, wystarczy, że odwiedzisz jej stronę na itch.io i pobierzesz plik wykonywalny (prawie 600 MB).