Kiedy podgatunek horroru staje się modny, dzieje się to w sposób wybuchowy. Twórcy mnożą swoje prace, a fani robią wszystko, by znaleźć czas na obejrzenie wszystkiego, ale bywa, że to materiał znajduje nas pierwszy... a dobrym przykładem jest horror analogowy. Na pozór ten podgatunek wykorzystuje przestarzałe technologie, takie jak telewizory CRT, kasety VHS i sygnały starych stacji, do opowiadania niepokojących historii, ale jeśli zejdziemy trochę głębiej, znajdziemy znacznie więcej.
Trzej młodzi w lesie i stos listów
W 1999 roku The Blair Witch Project trafił do kin i coś zmieniło się w gatunku horroru. Może puryści nie zgodzą się z tym wnioskiem, ale trudno zaprzeczyć jego wpływowi. Chodzi o spopularyzowanie found footage, podgatunku, którego zresztą nie wynalazł (Cannibal Holocaust wyprzedza Blair Witch o 19 lat), ale któremu dał potężny impuls.
Podobnie można powiedzieć o found footage w odniesieniu do powieści epistolarnej, czyli powieści opowiadanej przez listy. Zarówno Frankenstein, jak i Dracula to pierwsze przykłady, które przychodzą na myśl, ale skoro powieść epistolarna dała found footage pewne podstawy, co jest następne? Chociaż niektóre źródła mówią o offshoot lub spinoff, istnieje pewien konsensus, że horror analogowy jest jego bezpośrednim spadkobiercą.
Horror analogowy, nowy terror w internecie
Jak sugeruje nazwa, istotnym aspektem horroru analogowego jest to, że każdy element wydaje się być wyprodukowany przed digitalizacją i wyłączeniem sygnału analogowego, ale to nie jest twarda reguła. W rzeczywistości celem nie jest tylko symulowanie śnieżenia na kasecie czy słabej rozdzielczości czarno-białej kamery, ale włączenie tych technicznych ograniczeń do narracji, tworząc brak informacji, dyskomfort, napięcie. Wiemy, że coś poważnego i intensywnego kryje się w glitchach, przeskokach obrazu, i nadmiarze kontrastu... ale nie możemy oderwać wzroku, dopóki nie jest za późno.
Jednocześnie jednym z najmocniejszych składników horroru analogowego jest apatia lub „odczłowieczenie”. Wiele z tych historii wykorzystuje jakąś organizację lub agencję, aby przekazywać kluczowe szczegóły, stosując ton analityczno-edukacyjny, nawet gdy sytuacja całkowicie wymknęła się spod kontroli. Wyobraź sobie komunikat „STAY CALM AND REMAIN INDOORS” nadawany przez telewizor kineskopowy, z klasycznym sygnałem alarmowym rozbrzmiewającym w głośniku, podczas gdy na zewnątrz słychać krzyki przerażenia i rozpaczy.
Tego rodzaju sceny są częste w horrorze analogowym, ale wielu twórców znalazło inne drogi, mrożąc krew w żyłach na różne sposoby.
Na koniec trzecim charakterystycznym składnikiem horroru analogowego jest przejmowanie i manipulowanie transmisjami. Niejednokrotnie komunikaty są wprost sprzeczne, co sugeruje walkę między prawdziwym twórcą treści a złowrogim wpływem, który próbuje sabotować proces... a może jest na odwrót?
Dobrze, od czego zaczynamy?
Local 58, znany również jako Local58 WCLV-TV, to twór Krisa Strauba, którego znamy z creepypasty Candle Cove z 2009 roku. Filmy są przedstawione jako różne transmisje i programy należące do sygnału publicznego kanału telewizyjnego o nazwie Local 58. Łącznie dziewięć krótkich filmów jest dostępnych na YouTube, ale Kris opublikował jedenaście (więc masz sporo nadrabiania) i są gwarancją intensywnego maratonu. Bez zdradzania zbyt wielu spoilerów, mogę powiedzieć tylko trzy rzeczy:
- Nie ufaj głosowi GPS.
- Nigdy nie słuchaj rządu.
- Nie patrz na Księżyc ani na jego światło.
The Mandela Catalogue jest nieco bardziej chaotyczny w swojej organizacji, ale jak mówią anglojęzyczni, to natura bestii. Projekt łączy kamery CCTV, religijne programy animowane, aplikacje do przesyłania wiadomości i połączenia telefoniczne, aby opowiedzieć historię Mandela County, fikcyjnego hrabstwa w południowo-wschodnim Wisconsin. Drastyczny spadek liczby ludności, masowe zniknięcia dzieci, dziwne i niepokojące sobowtóry, policjant próbujący odkryć prawdę i zagrożenie o biblijnych proporcjach tworzą esencję Mandela Catalogue, którego twórca, Alex Kister, utrzymywał względnie aktualny w ciągu ostatnich dwóch lat.