Osoby śledzące nowości od giganta z Redmond prawdopodobnie natknęły się już na nazwę Tay. Po bliższym przyjrzeniu się okazuje się, że Tay nie jest produktem ani usługą, ale nowym chatbotem o szerokiej obecności w mediach społecznościowych. Twitter, Kik, GroupMe, a nawet Facebook są w zasięgu sztucznej inteligencji stworzonej dla „millenialsów”, a dokładniej dla osób w wieku 18–24 lat, które chcą spędzić trochę czasu z „nią”.
Trening sztucznej inteligencji
Każda sztuczna inteligencja musi przejść zoptymalizowany trening, aby osiągnąć pełny potencjał. Rozpoznawanie twarzy lub obiektów, pokonywanie mistrzów świata w grach, wykrywanie emocji – każde zadanie jest ważne. Ale co się dzieje, gdy „trening” polega na rozmowie z młodymi ludźmi w wieku 18–24 lat? Co może z tego wyniknąć? Cóż, Microsoft ma się o tym przekonać z pomocą Tay, nowego chatbota, którego celem jest badanie tzw. „rozumienie konwersacyjne”. Innymi słowy, Tay stara się mówić i zachowywać jak zwykła osoba w sieci, publikując zdjęcia, często korzystając z mediów społecznościowych i oczywiście zbierając informacje.
Jak rozmawiać z Tay?
Chcesz porozmawiać z tym chatbotem? Potrzebujesz co najmniej konta na Twitterze, ale najwyraźniej Tay prowadzi też rozmowy na Kik, GroupMe i Facebooku, a także ma profile na Instagramie i Snapchacie. Wiadomości na Twitterze mogą być publiczne lub wysyłane jako DM. Im więcej rozmawiasz z Tay, tym bardziej precyzyjna i spersonalizowana staje się rozmowa. Rozmowy są anonimizowane, aby zapobiec wyciekowi danych osobowych, a Microsoft umożliwia usunięcie całej wymiany z Tay (wymaga to wypełnienia formularza, podania nazwy użytkownika i powiązanej platformy). Firma ostrzega jednak, że jeśli tego nie zrobisz, może przechowywać dane nawet przez rok, aby ulepszyć działanie sztucznej inteligencji.
Co potrafi Tay?
Czego możemy oczekiwać od Tay? Emoji... i mnóstwa memów. Potrafi też odpowiadać obrazami na obrazy, co ludzie z PC Magazine przetestowali, bombardując chatbota zdjęciami najgorszych produktów Microsoftu. Większość jej odpowiedzi jest znacznie lepsza, niż się spodziewaliśmy.