W ostatnich dniach firma Niantic przyznała, że błąd w najnowszej wersji Pokémon GO sprawił, że łapanie Pokémonów stało się prawie niemożliwe. Najnowsza aktualizacja wydaje się naprawiać ten problem, ale zasadnicze pytanie pozostaje: które Pokémony są najtrudniejsze do złapania? Dlaczego inne wymagają minimalnego wysiłku? Niektórzy gracze przeanalizowali mechanikę Pokémon GO i udzielają kilku odpowiedzi.
Młody trenerze: myślisz, że ten Eevee sprawił zbyt wiele problemów? Musisz wiedzieć, że łapanie Pokémonów w oryginalnych grach jest znacznie, znacznie bardziej skomplikowane. Pierwszym Pokémonem, jaki przychodzi mi na myśl, jest Abra, przeklęty uciekinier, którego jedynym ruchem jest Teleport, więc jeśli nie uda ci się go złapać, uśpić, sparaliżować lub zamrozić w pierwszej akcji, ucieknie. Potem są wspomnienia legendarnych Pokémonów (nie ma czegoś takiego jak „wystarczająca ilość Ultra Ballów”), zachowanie Master Ball dla Mewtwo, ściganie Suicune, Entei i Raikou po całym przeklętym regionie Johto... ale się rozgaduję. Pokémon GO ma własny system łapania (prostszy, moim zdaniem), z różnymi bonusami do doświadczenia w zależności od momentu i zastosowanej techniki, jednak za każdym typem Pokémona kryje się „wskaźnik połowu”. Jak możemy to sprawdzić?
Analiza wskaźników połowu
W rzeczywistości informacje są już dostępne. Kilka sekcji portalu Reddit poświęciło się analizie kodu Pokémon GO (w niektórych przypadkach z udziałem botów) i opublikowało szereg procentów, które nie uwzględniają zewnętrznych efektów, takich jak jakość Pokéballi czy użycie jagód. Bez większych niespodzianek, najłatwiejszym Pokémonem do złapania jest Magikarp, ze wskaźnikiem 56 procent. Potrzeba 400 cukierków, aby zamienić Magikarpa w Gyaradosa, więc ten procent to dobra wiadomość. Na drugim miejscu jest sympatyczny Oddish z 48 procentami. A potem wchodzimy do „grupy 40 procent”, na czele z Caterpie, Weedle, Pidgey i Rattata. Wspomniany wcześniej Eevee ma wskaźnik 32 procent, tyle samo co trzy bardzo wyjątkowe Pokémony: Dratini, Omanyte i Kabuto.
Jak można było się spodziewać, najniższe procenty dotyczą większych ewolucji: Butterfree i Beedrill mają 10 procent, Gengar 8 procent, a w odosobnionej „grupie 4 procent” znajdziemy trio Venusaur – Blastoise – Charizard, w towarzystwie niczego innego jak pożądanego Dragonite. A co z legendarnymi Pokémonami? Articuno, Zapdos, Moltres, Mew i Mewtwo mają wskaźnik zero, co sugeruje, że dostęp do nich będzie możliwy tylko podczas specjalnych wydarzeń. Innym Pokémonem, który do dziś pozostaje ukryty, jest Ditto, a według kodu jego wskaźnik jest taki sam jak Pikachu – 16 procent. Czy istnieje potwierdzenie legalnego złapania Ditto...?