Czy widziałeś, ile kosztuje przeciętny oscyloskop? Na rynku nie brakuje zestawów i rozwiązań DIY, ale większość zaawansowanych modeli ma zaporową cenę. Na szczęście istnieje takie rozwiązanie jak PicBerry, projekt końcowy trzech studentów z Cornell University. PicBerry wykorzystuje hybrydową konfigurację, łącząc Raspberry Pi 3 z mikrokontrolerem PIC32, co pozwala mu pełnić funkcję oscyloskopu i generatora funkcji jednocześnie.
Dlaczego oscyloskop?
Prędzej czy później każdy entuzjasta elektroniki zapragnie mieć oscyloskop na swoim biurku. To urządzenie pomaga – między innymi – wykrywać problemy, rozumieć działanie komponentów, które nie zostały odpowiednio udokumentowane, oraz przeprowadzać procesy kalibracji, co jest bardzo ważne dla osób zajmujących się renowacją odbiorników radiowych i telewizorów.
Dzięki postępowi cyfryzacji komputery przejęły znaczną część funkcji tradycyjnego oscyloskopu, co zaowocowało tańszymi alternatywami podłączanymi przez USB. Jednak każdy, kto potrzebuje bardziej dedykowanego urządzenia, musi liczyć się z wydatkiem co najmniej 300 euro, chyba że...
... wybierze drogę PicBerry. Wystarczy Raspberry Pi 3, mikrokontroler PIC32, przetwornik DAC MCP4822, potencjometr, kabel szeregowy USB, moduł MicroStick II, kilka przewodów i płytka stykowa. To mniej niż 60 dolarów za części, aby połączyć oscyloskop i generator funkcji.
PicBerry jest dziełem Advityi Khanny, Jeffa Witza i Danny Ma, trzech studentów pracujących pod skrzydłami Cornell University. Raspberry Pi 3 odpowiada za całą warstwę graficzną i interfejs, podczas gdy PIC32 (przez SPI) wykonuje pomiary w czasie rzeczywistym, aktualizując wyniki co 0,5 ms – na tyle krótki interwał, by zapewnić akceptowalne wrażenia.
Nie trzeba dodawać, że PicBerry można optymalizować na różne sposoby – sami studenci to przyznają – ale priorytetem była przenośność i niski koszt. Wszelkie materiały związane z projektem, w tym schematy i kod, są dostępne na oficjalnej stronie projektu.