Szukanie partnera w internecie to jedna z najpopularniejszych aktywności, a jeśli jest platforma, która obecnie wybija się ponad resztę, to jest nią Tinder. Ta hybryda aplikacji randkowej i portalu społecznościowego ma miliony użytkowników na całym świecie, jednak pojawiły się doniesienia sugerujące istnienie tajnej wersji Tindera o nazwie Tinder Select. Jak dostać się do tej „VIP-owskiej edycji”? Duży sukces w zwykłym Tinderze, praca wysokiego szczebla (powiedzmy CEO lub modelka) albo konto bankowe z wieloma zerami…

Tinder Select: Tajna wersja Tindera, do której nie masz dostępu (bo jesteś brzydki i biedny)
Tinder Select

Jak szuka partnera ktoś sławny? Chyba że Kupidyn wypuści strzałę na planie filmowym (co zdarza się dość często), musi chodzić na ekskluzywne imprezy, specjalne wydarzenia takie jak Met Gala, albo na wakacje w egzotyczne miejsca, które mogą odwiedzić tylko superbogaci. Życie miłosne aktorów, aktorek, piosenkarzy, biznesmenów, polityków i sportowców to paliwo, które podtrzymuje tabloidy, zarówno w tradycyjnej, jak i internetowej formie. Stało się też priorytetem dla niektórych usług internetowych. Nie trzeba mówić, że każda platforma czy portal społecznościowy musi gwarantować prywatność i dyskrecję, dokładnie to, co wydaje się oferować Tinder Select

Tinder Select: Tajna wersja Tindera, do której nie masz dostępu (bo jesteś brzydki i biedny)
Prywatne zaproszenia, system nominacji... wszystko bardzo „top”

Innymi słowy: z jednej strony mamy tradycyjnego Tindera, w którym codziennie uczestniczą miliony ludzi, a z drugiej Tinder Select, przeznaczony dla „crème de la crème”. Jeśli wierzyć dostępnym informacjom, bycie celebrytą, milionerem lub kimś z wyraźnym sukcesem w standardowym Tinderze (dobra prezencja pomaga) niemal gwarantuje wejście do Tinder Select. Osoby odpowiedzialne za usługę wysyłały ograniczoną liczbę zaproszeń do wybranych użytkowników, z których niewielka grupa może nominować potencjalnych uczestników. Nominowani nie otrzymują jednak samej możliwości nominowania, co teoretycznie powinno pomóc utrzymać liczbę profili w Tinder Select na dość niskim poziomie. Ci, którzy już są w Tinder Select, mogą łatwo przełączać się z sekcji VIP do konwencjonalnej i odwrotnie.

To nie pierwszy raz, gdy aplikacja randkowa próbuje zagrać kartą ekskluzywności, oddzielając użytkowników według estetyki lub siły ekonomicznej, i nie sądzę, by był to ostatni raz. Osobiście... ugh. Tinder Select to kolejny szklany pałac na 50 piętrze, bardziej sztuczny niż sok instant. Jeśli jakiś sławny człowiek myśli, że znajdzie tam szczęście, życzę mu powodzenia.

Źródło: