Przeanalizowaliśmy wiele krótkich filmów inspirowanych uniwersum Dragon Ball, ze szczególnym naciskiem na live action. Niektóre z nich były bardzo dobre, inne lepiej pozostawić zapomnieniu, a jeszcze inne zniknęły z powodu praw autorskich... ale to, co zobaczymy dzisiaj, nie jest live action. Wręcz przeciwnie, mamy do czynienia z jednym z najbardziej kompletnych projektów animacyjnych, i odważyłbym się powiedzieć, że to najlepszy fanfilm. Legend - A Dragon Ball Tale to dzieło Naseera Pashy, i nie tyle podnosi poprzeczkę jakości, co właśnie wystrzeliwuje ją na orbitę...
Dragon Ball to coś znacznie więcej niż nostalgia i rozrywka. Cała franczyza była prawdziwą siłą kulturową, światowym ambasadorem anime, a przede wszystkim niewyczerpanym źródłem inspiracji dla artystów i projektantów na całym świecie. Wielu specjalistów stawiało pierwsze kroki rysując Goku i Vegetę, czy kopiując ich projekty z klatek. Do nich wszystkich przemawia Naseer Pasha ze swoim projektem Legend - A Dragon Ball Tale, a przekaz jest... wspaniały:
Legend - A Dragon Ball Tale: Najlepszy animowany fanfilm Dragon Ball
(Przyp. red.: Tak, powinieneś obejrzeć cały film przed dalszym czytaniem, a na razie nie ma napisów po hiszpańsku)
Historia Legend jest znajoma... ale jednocześnie inna. Może równoległy wszechświat? Mamy turniej sztuk walki, a Kami-sama z Mr. Popo / Momo obserwujących akcję z tła, oraz Goku walczącego z Chi-Chi / Milk, która przypomina mu o obietnicy małżeństwa za pomocą pięści. Oczywiście, przebieg turnieju idzie się paść z pojawieniem się nowego wojownika, samego Broly'ego, a sytuacja staje się jeszcze bardziej chaotyczna, gdy przybywa Vegeta, który niemal natychmiast przekształca się w Super Saiyana.
To z pewnością jeden z najciekawszych aspektów Legend: celem Vegety, oficjalnego króla Saiyan, jest zabicie Broly'ego i odzyskanie Goku. Dlaczego? Ponieważ „światło Goku” wymknęło się spod kontroli i wymaga udoskonalenia. Innymi słowy, trening. Transformacja Goku jest wyraźnie bardziej pierwotna i niestabilna, swego rodzaju hybryda pomiędzy Super Saiyanem a Oozaru. Ostatnie ostrzeżenie Vegety jest niepokojące: Ożeń się w końcu, bo idziemy na wojnę. Jak brzmi pomysł rebootu z Vegetą jako mentorem Goku? Jest tu wiele do odkrycia.
Ruchy, kolory, dźwięk, głosy... wyobraź sobie normalny serial anime utrzymujący ten poziom jakości przez wszystkie odcinki. Wersje telewizyjne często mają okropne momenty animacji, które magicznie są poprawiane w specjalnych edycjach na Blu-ray (które oczywiście musimy kupić). Osobiście nie widziałem niczego tak dobrego od czasów... Fog Hill of Five Elements, chińskiego projektu, który wciąż marzę, aby obejrzeć w całości.
Na koniec nie zapominaj, że mamy więcej o Dragon Ball w live action. Zarówno Light of Hope jak i The Fall of Men to doskonałe punkty startowe, ale za nic nie przegap szwedowanej wersji Sagi o Cellu, która jest czystym złotem.