Podobnie jak w przeciętnym kasynie, gry wesołego miasteczka mają na celu wyciągnięcie z Ciebie wszystkich pieniędzy, a ich właściciele nie wahają się stosować sztuczek, które w istocie zamieniają te atrakcje w oszustwo. Jednak dzięki dokładnym badaniom (i okazjonalnie ukrytej kamerze) można określić, które gry dają największe szanse na wygraną. Kanał Marka Robera przedstawia doskonałe podsumowanie, które dzieli gry na trzy kategorie i zdradza kilka szczegółów, które pozwolą opuścić park z kilkoma pluszakami, a alternatywnie – nie stracić zbyt wiele pieniędzy w trakcie prób.
Gry wesołego miasteczka. Niewiele rzeczy jest tak atrakcyjnych i jednocześnie frustrujących. Ogromne pluszaki, koszulki, piłki… te wszystkie nagrody są bardzo kuszące, a jeśli jesteśmy w dobrym towarzystwie, zawsze pojawia się chęć zademonstrowania odrobiny umiejętności, aby zaimponować. Problem polega na tym, że właściciele gier o tym wiedzą i stosują sztuczki, które sprawiają, że przeceniamy nasze szanse. Pierwsza porażka prowadzi do drugiej próby, a może i trzeciej… co pomnożone przez dziesiątki tysięcy odwiedzających daje bardzo znaczną sumę pieniędzy. Zgodnie z niedawnymi badaniami opublikowanymi przez Marka Robera na jego kanale, suma ta sięga niebagatelnych 20 tysięcy dolarów dziennie w przypadku wesołego miasteczka z 24 grami.
Trzy kategorie gier
Ale Rober nie ograniczył się do badania przychodów. Z pomocą przyjaciół udało mu się zebrać ogromną ilość danych, w tym liczbę uczestników danej gry oraz, co kluczowe, liczbę wygranych. Gry zostały podzielone na trzy kategorie. Pierwsza to gry losowe, które nie wymagają żadnych specjalnych umiejętności. Dobrym przykładem jest stół zastawiony kubkami. W sumie 1600 kubków, z zaledwie 160 „zwycięzcami”, daje prawdopodobieństwo 10 procent, ale gracz musi używać bardzo lekkich piłek, które mocno się odbijają, co jeszcze bardziej zmniejsza jego szanse. Druga kategoria to gry zręcznościowe. W tym przypadku gracz może trenować, aby się poprawić, lub przyjąć konkretną strategię. Zdecydowanie najpopularniejszy jest koszykówka: piłka, obręcz i rzuty za trzy punkty… z pewnym haczykiem. Oficjalne odległości do kosza w NBA wynoszą 7,3 na 3 metry, ale na jarmarku stosuje się 8,5 na 3,3 metra. Ta różnica zwykle wystarcza, aby zakłócić pamięć mięśniową. Innymi słowy: podczas treningu cofnij się o dwa kroki i podnieś obręcz.
Wreszcie są gry, które są prawie niemożliwe do wygrania. Rober i jego przyjaciele obserwowali je przez cały dzień i nikt w nich nie wygrał. Jedną z najbardziej poszukiwanych jest wyrwanie gwiazdy z kawałka papieru za pomocą wiatrówki. Na początku wydaje się, że graczowi się uda, ale z każdym strzałem papier słabnie, a amunicja przechodzi bez efektu. Jeszcze gorsza jest gra w drabinę. Pierwszą rzeczą, która przychodzi nam do głowy, jest „dam radę”, jednak utrzymanie równowagi wymaga, aby nasz środek ciężkości pozostał w jednej linii, a nie na szerokości drabiny. Najmniejsza różnica spowoduje, że drabina się obróci i przewrócimy się. Podsumowując: ignoruj gry z ogromnymi nagrodami i trenuj do atrakcji wymagających zręczności, ale podobnie jak w WarGames, jedynym zwycięskim ruchem jest nie grać. Dlaczego? Ponieważ koszt każdej gry przewyższa wartość nagrody, jeśli kupimy ją online.