Internet jest w ciągłym ruchu. To, co dziś zostanie napisane, jutro może zniknąć, powrócić, zmienić format, zniknąć ponownie albo zostać całkowicie zastąpione. A jednak istnieją pewne wytyczne... niepisane prawa, które oparły się upływowi czasu. Oczywiście większość użytkowników nie zdaje sobie sprawy z istnienia tych praw internetu i nigdy nie zaszkodzi zrobić krótki przegląd. Jednym z najciekawszych jest prawo Poe, które opisuje niemożliwość sparodiowania skrajnego punktu widzenia bez tego, by ktoś potraktował go zbyt poważnie...

Prawo Poe i inne niepisane prawa internetu
Prawo Poe

Niepisane prawa internetu

Każde prawo wymaga pewnej odporności na zmiany i upływ czasu, ale internet to wir, który nieustannie się wymyśla na nowo. Dlatego trudno mówić o „prawach internetu”. Choć niektórym rządom podoba się pomysł intensywniejszego regulowania tego, co dzieje się w sieci, jej natura jest zmienna i wszystko, co na początku wydaje się wieczne lub niezniszczalne, może stracić ważność w ciągu kilku dni, a nawet godzin.

A jednak istnieją pojedyncze przykłady niepisanych praw w internecie. Klasyczny przykład: niezależnie od tonu, jaki chcesz przekazać, JEŚLI PISZESZ WIELKIMI LITERAMI, KRZYCZYSZ. Prawa, które dzisiaj udostępnimy, są głębsze i jesteśmy pewni, że już się z nimi zetknąłeś.

Prawo Poe

Prawo Poe i inne niepisane prawa internetu
„To żart, to żart!”

Opierając się na komentarzu autorstwa Nathana Poe na forum o chrześcijaństwie w 2005 roku, prawo głosi, że bez wyraźnego sygnału humoru lub sarkazmu (czyli emotikony, emoji lub czegoś podobnego) nie da się sparodiować skrajnego poglądu lub wypowiedzi, nie ryzykując, że ktoś potraktuje ją poważnie. Jednak koncepcja nie jest tak nowa. Jej początki sięgają systemu Usenet, a już w 1983 roku Jerry Schwarz opublikował:

„Unikajcie sarkazmu i zabawnych komentarzy. Bez modulacji głosu i mowy ciała, które towarzyszą komunikacji osobistej, oba mogą zostać łatwo źle zrozumiane.”

Podkreślił również uśmieszek :-) jako wskaźnik żartu i dodał:

„Jeśli opublikujesz satyryczny wpis bez tego symbolu, nieważne, jak oczywista jest dla ciebie satyra, nie zdziw się, jeśli ludzie potraktują ją poważnie.”

Prawo Godwina

Prawo Poe i inne niepisane prawa internetu
W internetowych dyskusjach zawsze znajdzie się ktoś, kto krzyknie „jesteś nazistą!”

Zaproponowane przez prawnika i autora Mike'a Godwina w 1990 roku (tego samego Mike'a Godwina, który stworzył pojęcie „mem internetowy”), jego prawo pozostaje w ścisłym związku z Reductio ad Hitlerum. Co to oznacza? Że jeśli dyskusja online trwa wystarczająco długo, prędzej czy później jeden z uczestników porówna coś lub kogoś do Adolfa Hitlera i nazistowskich Niemiec. Prawo zaczęło się jako eksperyment w memetyce, ale z biegiem lat zostało szeroko uogólnione.

Starym zwyczajem na różnych forach dyskusyjnych i grupach newsowych w internecie jest to, że gdy tylko pojawia się porównanie do Hitlera, wątek jest zamykany, a osoba odpowiedzialna za porównanie automatycznie zostaje uznana za przegranego debaty. Jednak sam Godwin skrytykował nadużycia w stosowaniu swojego prawa, ponieważ pierwotnym celem jest ograniczenie niewłaściwych i przesadzonych porównań. Według Godwina prawo powinno „zaczynać rozmowy, a nie je kończyć”, gdy porównanie jest właściwe.

Prawo Cunninghama

Prawo Poe i inne niepisane prawa internetu
Jeśli się mylisz, dadzą ci o tym znać

Ward Cunningham to amerykański programista i umysł stojący za koncepcją „wiki”, ale przypisuje mu się również bardzo specyficzne powiedzenie: „Najlepszym sposobem na uzyskanie prawidłowej odpowiedzi w sieci nie jest zadanie pytania, ale opublikowanie błędnej odpowiedzi”. Co najciekawsze, Cunningham odrzuca autorstwo, nazywając je „błędnym cytatem, który sam siebie obala”. Prawdziwym autorem prawa miałby być Steven McGeady, kolega Cunninghama z Intela.

Oczywiście jest ich więcej. Prawo Pommera, efekt Streisanda, zasady 34 i 35... Czy pamiętasz inne? Zostaw komentarz!

https://old.neoteo.com/septiembre-eterno-el-dia-que-usenet-cambio-para-siempre/