Ludzkość nie zaczęła projektować robotów z dnia na dzień, a pierwszą rzeczą, jaka im wyszła, nie był pies otwierający drzwi od Boston Dynamics. Trzeba było spalić wiele neuronów metodą prób i błędów, aby osiągnąć tak zdumiewające rezultaty. O tym właśnie jest ta lista – o przodkach robotów, które od lat nas zadziwiają (i przerażają), o imponującej ewolucji naszych mechanicznych niewolników (nie licząc „automatów” z innych epok).
Ta lista trafia do was dzięki The Old Robots, których zawartość jest zbyt obszerna, by zmieścić ją w jednym artykule. Na stronie znajdziecie roboty vintage wszelkich kształtów i smaków: osobiste, edukacyjne, eksperymentalne, promocyjne, a także dziesiątki pięknych robotów-zabawek z różnych epok. Każdy wpis w ogromnej bazie danych The Old Robots zawiera informacje i zdjęcia, instrukcje obsługi, skany patentów i filmy, jeśli takie istnieją. Jeśli po przejrzeniu naszych wyborów nadal macie ochotę na więcej, wystarczy odwiedzić stronę, aby dłużej się zachwycać.
A swoją drogą... jaki jest twój ulubiony robot z tej listy? Mi najbardziej podoba się Odex-1, który wygląda jak wyjęty z „Matrixa”. Rozbawia mnie Garco, bo w kraju, w którym mieszkam, to słowo oznacza coś bardzo skatologicznego.
Galeria robotów retro
Robot, który można było sterować za pomocą pilota, zdolny do poruszania się z boku na bok oraz nagrywania i odtwarzania dźwięków (dzięki kasecie w klatce piersiowej). Posiadał budzik, który służył do odtwarzania zaprogramowanych komend o ustalonej godzinie. Mały cud firmy Tomy.
Denby był robotem wielkości małego człowieka. Potrafił obracać głowę o 360°, niezależnie poruszać obiema rękami, podawać dłoń i zginać ciało w pasie. Posiadał system audio i wideo, umożliwiający nagrywanie i odtwarzanie rzeczy z odległości.
Mały robot sterowany zdalnie, zdolny do swobodnego poruszania się i noszenia napojów oraz cukierków na swojej tacy. Coś w rodzaju metalicznego kelnera.
Garco potrafił odwzorowywać ruchy ramienia operatora dzięki czujnikom umieszczonym w jego elektronicznym „mózgu”. Z pięcioma przegubami w każdym ramieniu niewiele rzeczy było poza zasięgiem Garco.
Jeden z najbardziej imponujących robotów na liście. Gemini był naprawdę autonomiczny i mógł poruszać się w dowolnym otoczeniu bez potrzeby operatora. Gdy wykrywał, że kończy się bateria, sam potrafił ją naładować. Posiadał kilka procesorów i niestandardowy system operacyjny do kontrolowania swojej sztucznej inteligencji. Co więcej, miał rozpoznawanie mowy, mówił robotycznym głosem i zawsze był świadomy otoczenia dzięki czujnikom środowiskowym. Cudo.
Prawdopodobnie pierwszy na świecie robot odkurzacz, w pełni programowalny. Nie tylko odkurzał podłogę, ale także pełnił funkcję domowego zabezpieczenia (wykrywacz intruzów, pożaru, wycieków gazu i wody), używał ramion do chwytania rzeczy i przenoszenia ich, a także miał port do podłączenia klawiatury (niezbędnej do programowania), z 48K pamięci. Luksus.
Zbudowany przez Petera Fiorito, Gygan potrafił czytać gazetę, okazywać swój „humor” za pomocą świateł na klatce piersiowej i poruszać ramionami sterowany zdalnie. Fiorito wierzył, że podstawowe zasady Gygana są przyszłością energii atomowej, ponieważ mógł chwytać rzeczy rękami i poruszać się z daleka, nie przejmując się radioaktywnością otoczenia.
Kolejna zabawka firmy Tomy. Był to robot eksperymentalny ze wszystkimi zaletami Omnibota, z możliwością poruszania ramionami i chwytania lekkich przedmiotów swoimi „rękami”.
Marvin Mark I miał słownictwo 500 słów, które mógł używać do prowadzenia rozmowy (dużo więcej niż niektórzy ludzie, których znam!), potrafił poruszać się wszędzie, miał „sonar” i dwa ramiona z sześcioma osiami, które można było zaprogramować do wykonywania automatycznych zadań.
„Przyjaciel homo-sapiens”, przeznaczony do użytku domowego, ale z możliwością przyszłej rozbudowy dzięki modułowości (stąd nazwa). Poza tym wydaje się być dobrym facetem, zaprosiłbym go na piwo.
Niewiele informacji na temat pana Telebota. Ale jeśli kierować się zdjęciami, nazwą i wyglądem, można wnioskować, że był to robot teleobecności sterowany zdalnie, zdolny do poruszania ramionami, poruszania się po różnorodnym terenie i uczęszczania na przyjęcia wymagające formalnego stroju.
Wyjście prosto z twoich najgorszych koszmarów, Odex-1 udowadnia, że roboty mogą mieć różne kształty i kolory. Ważąc 136 kilogramów i mając sześć „nóg”, Odex-1 wyglądał jak metaliczna ośmiornica. Ten przerażający robot potrafił unieść 952 kilogramy w pionie lub 408 kilogramów bez zmniejszania swojej normalnej prędkości. Podczas testów inżynierowie sprawili, że Odex podniósł pickup, nie łamiąc się ani nie protestując.
Quadracon był robotem zaprojektowanym do celów promocyjnych. Można go było wynająć na wydarzenia lub pokazy, gdzie pełnił rolę gospodarza lub rozrywki. Umiał mówić w kilku językach i ściskać dłonie gości. Był sterowany zdalnie przez system FM i miał światełka na klatce piersiowej, między innymi.
Mały robot o celach promocyjnych, wynajmowany na wydarzenia, konwencje i pokazy handlowe. Jego główną funkcją było przyciąganie ludzi, więc nie myśl, że był szczytem inżynierii. Sterowany przez operatora robot miał mikrofon do wychwytywania pytań użytkowników i głośnik, przez który słychać było odpowiedzi kogoś, kto udawał robotyczny głos. Jak w „Czarnoksiężniku z Oz”, prawie.
Jeden z najładniejszych robotów na liście, bo wygląda, jakby pochodził z filmu science fiction z lat 60. Nic dziwnego, został zaprojektowany w tej dekadzie przez Dennisa Westona z Leeds. Poświęciliśmy już cały artykuł temu robotycznemu cudowi, gdzie możecie zobaczyć go w akcji na wideo, więc zapraszam do odwiedzenia tego miejsca.
Robot przemysłowy, modułowy i wszechkierunkowy. Potrafił manipulować materiałami i poruszać się po nierównym terenie (mógł zmieniać kierunek bez skręcania i pokonywać wzniesienia do 10 centymetrów). Dzięki modułowości Kludge można było personalizować w zależności od zadania, do którego był potrzebny.