Po ciemnej stronie mocy również w grach wideo z uniwersum Star Wars. Tym razem przyjrzymy się siedmiu najgorszym grom Star Wars. Okropne koszmary, które mogłyby zmienić samego Luke'a Skywalkera w fana Star Trek.

Siedem najgorszych gier Star Wars
Star Wars

Na początku roku pożegnaliśmy LucasArts, firmę, która od lat 90. dawała nam wspaniałości oparte na Star Wars, jak chwalebne X-Wing, Jedi Knight, Battlefront czy nawet RPG Knights of the Old Republic. Dziś licencja na Star Wars należy do Electronic Arts i ta firma powinna uczyć się na wielkich grach LucasArts, ale przede wszystkim na ogromnej liczbie porażek, fatalnych pomysłach w formie gier, które dziś wskrzeszamy, abyście poznali siedem najgorszych gier Star Wars.

Siedem najgorszych gier Star Wars
Siedem najgorszych gier Star Wars

Star Wars: Masters of Teräs Käsi (1997) – PlayStation

Pomysł nie jest zły, ani trochę: gra walki pomiędzy wszystkimi rasami Star Wars osadzona między Epizodem IV a Epizodem V. Han Solo kontra Boba Fett, Chewbacca rzucający się z lotną kopniakiem na Księżniczkę Leię i Darth Vader miażdżący wszystkich mieczem. Czego chcieć więcej? A dobra gra nie zaszkodziłaby. Masters of Teräs Käsi to tani Tekken, który psuje każdy pomysł wolnymi atakami, ekstremalnym poziomem trudności, śmieszną historią, fatalnie zbalansowanymi postaciami i zapominalnymi grafikami. Nie ratuje go nawet obecność Leii w stroju niewolnicy.

https://www.youtube.com/embed/n4g94y-rl1Q

Star Wars: Yoda Stories (1997) – PC i Game Boy Color

W połowie lat 90. nakazem LucasArts było tworzenie jak największej liczby tytułów Star Wars i robienie ich dla wszystkich; było Star Wars: Dark Forces dla bardziej doświadczonych graczy, Star Wars: Rebel Assault dla kinomanów, a w 1997 roku pojawiło się Star Wars: Yoda Stories, niesławna pseudo-gra zaprojektowana do grania na pulpicie, w stylu Sapera. Yoda Stories generowało losowe misje, jedna w drugą podobne, i było bardziej nudne niż czesanie Wookiego. Niestety dwa lata później wyszła jeszcze gorsza wersja na Game Boy Color.

Star Wars: Rebellion (1998) – PC

Z filmem Star Wars: Epizod I – Mroczne widmo odkryliśmy, że najnudniejszą częścią Star Wars są długie polityczne deliberacje i dyplomatyczne dyskusje między planetami, których nazw nie sposób zapamiętać ani zapisać ludzkimi literami. Star Wars: Rebellion myli się i zdaje się wierzyć, że najbardziej w Star Wars lubimy nie kolorowe miecze czy statki kosmiczne, lecz śmiertelnie nudną imperialną strategię. Krótko mówiąc, StarCraft bez wdzięku.

Star Wars: Epizod I – Mroczne widmo (1999) – PC i PlayStation

Twórcy gier Star Wars zdają się zawsze stosować tę samą strategię: kopiować to, co aktualnie modne. A w 1999 roku, kiedy wyszło Mroczne widmo, modny był Tomb Raider i ta gra jest dokładnie tym, co sobie wyobrażacie. Zrobiono ją bez zapału, pospieszono, wydano niedokończoną, a produkt finalny zdobywa Złotą Palmę Festiwalu Hoth, specjalną nagrodę za nudę.

Star Wars: Epizod I – Battle for Naboo (2000) – Nintendo 64 i PC

19 maja 1999 roku. Data, która zapisze się w hańbie, bo to wtedy premierę miał Star Wars: Epizod I – Mroczne widmo. Wszyscy go widzieliśmy, nikomu się nie podobał, ale i tak wydano kilka gier opartych na filmie, tak wiele, że skończyły się gatunki, a ostatnią z nich jest ta osobliwa grafomania, która odtwarza finałową bitwę z filmu, ale gramy porucznikiem Gavynem Sykesem zamiast jednym z niewielu interesujących bohaterów filmu. To, co najbardziej pogrąża to gnioto, to fakt, że jest to wersja znakomitej gry Star Wars: Rogue Squadron z nowymi modelami i fatalną konwersją na PC, pełną błędów i pikselowatych tekstur.

Star Wars: Obi-Wan (2001) – Xbox

Kto nie lubi gier strzeleckich? A kto nie lubi Obi-Wana Kenobiego? Cóż, wygląda na to, że LucasArts go nie lubił, bo między pierwszą a drugą kontynuacją wydał tę grę, która odpowiada na pytanie, które zadawali sobie wszyscy fani: Co robił Obi-Wan tydzień przed Star Wars: Epizod I – Mroczne widmo? Odpowiedź jest jeszcze nudniejsza niż pytanie, chyba że bawią cię spacery po ogromnych, pustych poziomach z grafiką wyglądającą jak z najgorszego klona Tomb Raidera na Nintendo 64.

Star Wars: Bounty Hunter (2002) – GameCube i PlayStation 2

Wszyscy kochamy Bobę Fetta, jak mogłaby być zła gra z Bobą Fettem w roli głównej? A nie, głównym bohaterem jest Jango Fett, tata Boby, który występuje jakieś dwie minuty w Star Wars: Epizod II – Atak klonów. A jeśli o klonach mowa, nie ma nic gorszego niż ta tania kopia Tomb Raidera, która działa z prędkością około 8 klatek na sekundę i statycznymi animacjami. To jedno z najgorszych rzeczy, jakie widziano ze Star Wars na GameCube i PlayStation 2.

Oto siedem najgorszych gier Star Wars. Jeśli nigdy w nie nie grałeś, już jesteś ostrzeżony. A jeśli miałeś nieszczęście w nie zagrać, zawsze warto pozbyć się złego smaku dzięki znakomitym grom, takim jak szalone Star Wars: Battlefront czy RPG Star Wars: Knights of the Old Republic. A jakie według ciebie są najgorsze gry Star Wars?