Minęło zaledwie kilka tygodni od udanej premiery Rogue One, nowej części Star Wars. W przeciwieństwie do dotychczasowych filmów jest to pochodna głównej sagi. W NeoTeo przyjrzymy się pierwszym spin-offom franczyzy stworzonej przez George'a Lucasa, które zostały nieco zapomniane, bo nie trafiły na wielki ekran.
Gwiezdne wojny, jedna z najbardziej cenionych sag science fiction, rozszerzyły swój świat znacznie dalej, niż znaliśmy go kilka lat temu. Przejęcie Lucasfilm przez Disneya dało kontynuację katalogu, który i tak był obszerny. To świat, o którym zawsze chcemy wiedzieć więcej i który zawsze ma nas czym zabawić. Należy zaznaczyć, że Rogue One, nowa produkcja z rodziny Star Wars przyniesiona przez Disneya, nie jest pierwszym spin-offem uznanej kosmicznej sagi, ponieważ istnieje ich kilka na liście. Ponadto zapowiedziano kolejną pochodną głównego kanonu na rok 2018, o Hanie Solo, znanym przemytniku i bohaterze Rebeliantów granym przez Harrisona Forda. Ale nie do nowości będziemy tu zmierzać. W tej trójce filmów, które przedstawimy poniżej, zagłębimy się w świat Ewoków i świąteczny special, którego istnienia chyba nie uznaje nawet sam George Lucas.
An Ewok Adventure: Caravan of Courage (1984)
Ci, którzy znają sagę, zwłaszcza Epizod VI, powinni dobrze pamiętać Ewoki, te małe, futrzane dwunożne stworzenia żyjące na zalesionym księżycu Endor. To z ich pomocą Rebelianci zniszczyli nową Gwiazdę Śmierci, a tym samym Galaktyczne Imperium działające z tej potężnej bazy wojskowej.
Przygoda Ewoków, czyli Caravana odwagi, została wydana w 1984 roku na telewizję, a dokładniej dla stacji ABC. W reżyserii Johna Korty'ego i ze scenariuszem George'a Lucasa i Boba Carrau, ta historia umieszcza nas w domu Ewoków na Księżycu Endor. Początek tej przygody skupia się na rozpaczliwej sytuacji dwojga dzieci, Mace'a i Cindel, które utknęły ze swoim statkiem kosmicznym po porwaniu rodziców przez przerażającego potwora o imieniu Gorax. W oficjalnej chronologii sagi dzieje się to pomiędzy Imperium kontratakuje a Powrotem Jedi, czyli Epizodem V i VI.
Trwająca półtorej godziny, ta pochodna produkcja skierowana głównie do dzieci całą historię rozgrywa na Endorze i wprowadza nas w życie Ewoków oraz ich bezinteresowną pomoc innym. Jak na telewizyjną adaptację, zostawia bardzo dobry posmak, mimo że nie ma w niej świetlnych mieczy ani mocy. Film otrzymał bardzo wysoki budżet w porównaniu z tym, co zwykle otrzymywały produkcje tamtej epoki, i przyniósł owoce. Przygoda Ewoków zdobyła Emmy za efekty specjalne i doczekała się innych nominacji. Ciekawostką jest, że w filmie występuje Warwick Davis, aktor grający Wicket, najbardziej znanego Ewoka z Epizodu VI, który ma również obszerną filmografię.
Caravan of Courage to przyjemny film, z wieloma zabawnymi momentami i efektami wizualnymi, które dorównują ówczesnym produkcjom kinowym. Spędzimy przy nim dobry czas w towarzystwie tych wojowników i poznamy ich lepiej w historii pełnej przygód. Witajcie w świecie Ewoków!
Ewoks: The Battle for Endor (1985)
https://www.youtube.com/embed/pyvjc_20XpQEwoki były najbardziej rozpieszczanymi postaciami w tym galaktycznym uniwersum w filmach, serialach animowanych, komiksach i książkach dla dzieci. Te urocze futrzane stworzenia doczekały się drugiej części w telewizji w Bitwie o Endor. W tej kontynuacji z 1985 roku będzie więcej akcji niż w pierwszej części i zobaczymy, jak Ewoki muszą stawić czoła złym najeźdźcom z planety Sanyassan. Bitwa o Endor została wydana rok po Caravan of Courage i po Epizodzie VI: Powrót Jedi.
Coś, co zwróciło naszą uwagę – zwłaszcza jak na film dziecięcy czy rodzinny – to mroczne otwarcie, w którym widzimy śmierć rodziny Towani z rąk Sanyassan. Cindel, jedyna ocalała, zaczyna nowy rozdział w swoim życiu, znacznie bardziej związany z Ewokami.
Ta druga część jest wyreżyserowana przez braci Jima i Kena Wheatów, ponownie ze scenariuszem George'a Lucasa. Znowu znakomite efekty specjalne i dobra fabuła – Bitwa o Endor trafia w sedno i podoba się. Oba filmy o Ewokach służą rozszerzeniu świata Star Wars i przybliżeniu nam życia tych małych dwunożnych stworzeń z odległego księżyca Endor.
Przed premierą drugiej części na telewizję trafił też serial animowany z naszymi futrzanymi przyjaciółmi, który ma dwa sezony i również został zatwierdzony przez Lucasa, który darzył Ewoki szczególnym sentymentem.
The Star Wars Holiday Special (1978)
W każdej rodzinie jest czarna owca i w sadze Star Wars można pomyśleć o Epizodzie I: Mroczne widmo (albo o całej trylogii, jeśli ktoś chce być złośliwy). Ale to, co możemy powiedzieć, to że Holiday Special, wyemitowany tylko raz 17 listopada 1978 roku przez BBC, jest prawdziwą klapą i sprawia, że nawet znienawidzone filmy tego galaktycznego uniwersum wypadają dobrze. Ważny fakt: nie skorzystał z pomocy George'a Lucasa nawet przy jednej rozmowie telefonicznej i został napisany przez sześciu odważnych, którzy postanowili to przedsięwzięcie zrealizować.
Film wprowadza nas do Chewiego i Hana podróżujących Sokołem Millennium w kierunku planety Wookiech, Kashyyyk (miejsca bitwy w Epizodzie III). Niejeden widz, widząc te dwie kultowe postacie, mógłby się podekscytować, ale szybko film wpada w otchłań bez dna. Pierwsze przejście wprowadza nas na rodzinną planetę Chewbacci z ujęciem... RYSOWANYM! Tak, najwyraźniej nie było budżetu nawet na domek na drzewie.
Tutaj zaczyna się ta żenująca przygoda, w której musimy przystosować się do Wookiech i ich „braku języka”. Nie mówią ani słowa, tylko wydają odgłosy, jak Chewie, z tą różnicą, że nie mamy Hana Solo, który by tłumaczył i rozbawiał. Po kilku minutach komunikacja między Wookiami staje się nie do zniesienia i choć intencją było pokazanie ich jak Chewbacca w Nowej nadziei, nie udało się tego przenieść do tego specialu.
Dobrze, teraz wszystko zależy od naszej umiejętności interpretacji, żeby poprowadzić ten special ku logice. W trakcie filmu będziemy mieć cameo głównych bohaterów sagi, które wcale nie pomogą nam zrozumieć, co się dzieje. Luke, Leia, R2-D2, C-3PO, a nawet sam Darth Vader pojawiają się w scenach bez sensu, które przynajmniej umilą nam czas, jeśli celem jest dotrwanie do końca, bo obiektywnie może to być doprowadzające do rozpaczy.
Fabuła Star Wars: Świątecznego specialu opiera się na przybyciu Chewbakki do domu, aby spędzić z rodziną Dzień Życia, święto obchodzone co 3 lata. Z rodziną składającą się z żony i syna, najbardziej znany Wookie w franczyzie towarzyszy nam wraz z ważnymi postaciami w celebrowaniu tego wyjątkowego dnia. Fabularnie nie spodziewaliśmy się wiele, ale mając tak rozległy i bogaty świat do odkrycia, pomysły są dość ograniczone i niespójne.
Moglibyśmy wymieniać wszystkie sceny i ujęcia, które nie pasują do filmu, jak krzesło podłączone do mózgu generujące fantazje seksualne z piosenkarką Diahann Carroll czy walizka odtwarzająca wideo Jefferson Starship (zespół z lat 70., założony przez byłych członków Jefferson Airplane). Widzimy też animowany short, który chyba jest najlepszy w filmie, bo zawiera pierwsze pojawienie się Boby Fetta, łowcy nagród z Epizodu V. Ale to wszystko wygląda na wciśnięte na siłę i trafia do kosza.
Special, który mógł być o wiele lepszy, mając większość głównych bohaterów sagi i oficjalny status, ale bardzo mu do tego daleko. Teraz wszystko zależy od was. Jeśli zdecydujecie się go obejrzeć – niech Moc będzie z wami.
Osobny akapit dla wielkiej Carrie Fisher, księżniczki i wojowniczki Lei, która w wieku 60 lat odeszła z tego świata, ale zawsze będzie z nami, a z nią Moc, na zawsze.