Niewielu analityków wątpi w sprzedaż Yahoo!. Zasadniczo jedyne, czego się oczekuje, to pojawienie się kupca, a tamta skandaliczna oferta Microsoftu z 2008 roku odeszła w zapomnienie. Proces nie będzie jednak tak prosty i czysty, jak się wydaje. Zgodnie z nowymi informacjami Yahoo! i Mozilla zawarły w 2014 roku specjalne porozumienie, a jedna z jego klauzul pozwala twórcy Firefoksa wycofać się z tego porozumienia „w dodatku” otrzymać około miliarda dolarów odszkodowania, jeśli uzna, że nowy właściciel mu nie odpowiada. Przy takich warunkach — jaka przyszłość czeka Yahoo!?
Zakłada się, że sprzedaż firmy powinna być korzystna dla obu stron, ale świat biznesu w informatyce i „nowoczesnym internecie” nauczył nas, że nie zawsze tak jest. Dobrym przykładem pozostaje przejęcie Nokii przez Microsoft. Oprócz ogromnych kosztów gigant z Redmond nigdy nie znalazł klucza do stworzenia realnej platformy mobilnej i ostatecznie uznał cały proces za stratę. Wkrótce zobaczymy, jak stary gigant zmienia właściciela — a chodzi o nic innego jak Yahoo!. Marissa Mayer wkrótce skończy cztery lata jako dyrektor generalny firmy i nie ma wątpliwości, że jej wizja okazała się porażką. Jednak jej pragnienie, by Yahoo! konkurowało z Google na tym samym poziomie, doprowadziło do decyzji, która może wpłynąć na potencjał sprzedażowy firmy i przynieść korzyść nieoczekiwanemu graczowi: Mozilli.
Zgodnie z danymi opublikowanymi przez portal Recode, porozumienie osiągnięte przez Mozillę i Yahoo! w listopadzie 2014 roku (które doprowadziło do zmiany wyszukiwarki, którą Firefox oferuje domyślnie) zawiera specjalną klauzulę umożliwiającą deweloperowi wycofanie się z umowy, poszukiwanie podobnych negocjacji z innym dostawcą i dalsze otrzymywanie od Yahoo! rocznej płatności w wysokości 375 milionów dolarów do 2019 roku, jeśli uzna, że przyszły nabywca nie jest kimś, z kim chce utrzymywać stosunki handlowe. Recode podkreśla, że niektórzy potencjalni nabywcy Yahoo! postrzegają tę klauzulę jako „bezprecedensowy” mechanizm ochronny, który z pewnością zmieni ostateczną wartość firmy i jej ogólną atrakcyjność.
Jaka jest ta ogólna wartość? Ostatnia runda ofert została poznana kilka dni temu, a liczba oscyluje między 3,5 a 5 miliardów dolarów. Najwyraźniej ta „sytuacja” z Mozillą nie jest jedyną za kadencji Mayer — wspomniano o co najmniej kolejnym miliardzie dolarów tytułem rekompensaty za akcje i inne opcje przekazane pracownikom, aby ich zatrzymać w firmie, a także o planie japońskiej firmy telekomunikacyjnej SoftBank dotyczącym wstrzymania płatności około 240 milionów dolarów rocznie za niemal nieistniejące prawa do wizerunku w Yahoo! Japan. W skrócie: Yahoo! płonie, a kto przyjdzie z gaśnicą, znajdzie wśród ruin kilka (nie do końca przyjemnych) niespodzianek.
Źródło: Recode