Niezależnie od naszych umiejętności czy wcześniejszej wiedzy, rozmowa o fotografii to także rozmowa o pieniądzach. Profesjonalni fotografowie inwestują całe fortuny w specjalistyczny sprzęt, a ceny bywają tak wysokie, że nie sposób nie zastanawiać się, czy te sumy rzeczywiście przekładają się na wydajność. Ludzie z RocketJump Film School postanowili kiedyś rozwiać te wątpliwości, porównując trzy serie obiektywów, których ceny wahają się od 100 dolarów do przerażających 25 000 dolarów. Czy myślisz, że zobaczysz różnicę?
Stare powiedzenie mówi, że tanie wychodzi drogo, ale ostatecznie wszystko zależy od sytuacji. Jak definiujemy jakość? Czy można ją zmierzyć, czy tylko „sprawdza się” ją z biegiem czasu? W niektórych przypadkach różnica jest zbyt oczywista, w innych wątpliwość pozostaje, mimo ogromnej przepaści w cenach. Stosunek kosztów do korzyści zawsze był trudny do rozwiązania w świecie informatyki. Producenci lubią mówić, że „starają się pokryć wszystkie budżety”, choć nie możemy zaprzeczyć, że w tym procesie wprowadzają sporo zamieszania. Przenieśmy to teraz na fotografię. Wciąż pamiętamy historię obiektywu Canon EF 1200mm, ale nie trzeba się specjalnie wysilać, aby znaleźć obiektywy za dziesięć, dwanaście czy piętnaście tysięcy dolarów. Wielkie pytanie brzmi: jak uzasadnić taką cenę? Dlaczego obiektyw za pięć tysięcy dolarów jest gorszy? A co z obiektywem za 150 dolarów?
Test percepcji
YouTube jest pełen testów poświęconych obiektywom, ale większość z nich opiera się na kartach ostrości. Ludzie z RocketJump Film School postanowili wypowiedzieć wojnę kartom ostrości i przeprowadzić „test percepcji” oparty na trzech seriach obiektywów: Canon EF (od 100 do 400 dolarów), Zeiss Compact Prime (od 5 000 do 7 000 dolarów) oraz Zeiss Ultra Prime (ponad 25 000 dolarów). Pierwszy film zaprasza do samodzielnego przeprowadzenia eksperymentu: zanotuj obiektyw, który Twoim zdaniem uchwycił scenę, i sprawdź wyniki na końcu. Drugi film powtarza test z trzema uczestnikami: dwoma profesjonalnymi fotografami cyfrowymi i osobą, która nie ma zielonego pojęcia o aparatach. Czy „wprawne oko” zdołało wykryć różnice?
Jeśli kierować się wynikami… nie. W rzeczywistości procent trafień nie przekroczył 45 procent, co może rzucić cień wątpliwości na świat fotografii i jej ceny. Jednak w obronie rynku high-end, warunki narzucone przez każdą pracę mają ogromny wpływ na narzędzia, których potrzebuje fotograf. Na przykład, jeśli twoja następna seria wymaga przemierzenia pół świata i spędzenia dwóch tygodni na pustyni Gobi, fotografując gazele, nie chcesz iść z obiektywem za sto dolarów, kropka. I oczywiście, potem jest umiejętność i łatwość obsługi. Istnieje możliwość, że zrobię okropne zdjęcia obiektywem za 20 000 dolarów tylko dlatego, że nie umiem go obsługiwać, a jednocześnie ktoś, kto od lat nosi aparat na szyi, będzie w stanie uzyskać niesamowite ujęcia obiektywem za sto dolarów, choć będzie musiał znacznie więcej pracować. Chcesz dodać swoją opinię? Komentarze są otwarte.