Zapnij pasy, aby wyruszyć w podróż w najciemniejszą i bardziej halucynogenną stronę kina muzycznego! Przegląd najlepszych i najbardziej psychodelicznych scen muzycznych w filmie, w którym znajdziesz wszystko: seks, narkotyki i oczywiście mnóstwo (nieskończenie!) rock and rolla. Od Reefer Madness po Meet The Feebles, w 20 piosenkach, których nie przestaniesz nucić.

Kino muzyczne: najlepsze sceny muzyczne w filmie
Fifth Element

Zanim zaczniemy słuchać tych pięknych, kinowych ballad pełnych humoru i braku respektu, kilka wyjaśnień. 1) Nie będziemy uwzględniać superoczywistych klasyków, bo ta lista jest zbyt oczywista i już jest powielona w całym internecie – po co ci kolejna kopia? 2) Liczą się tylko sceny z filmów, żadnych seriali czy teledysków. 3) To oczywiste, ale te sceny są nieskończenie bardziej zabawne w kontekście, w którym zostały stworzone: w filmie. W oderwaniu mogą nie mieć większego sensu, jeśli nie widziałeś całego oryginalnego filmu. 4) Na koniec pamiętaj: to są MOJE ulubione sceny muzyczne, nie muszą być twoje. Ale jesteś zaproszony do podzielenia się swoją listą w komentarzach!

Reefer Madness (2005) – Listen To Jesus Jimmy

Absolutnie błyskotliwa parodia absurdalnego propagandowego filmu o tym samym tytule, wydanego w 1936 roku w Stanach Zjednoczonych, przeciwko paleniu marihuany. Oryginalna wersja, czarno-biała, jest tak głupia, zdezorientowana i złośliwa, że parodia prawie nie musiała się starać, aby ośmieszyć oryginał. Wszystkie piosenki z Reefer Madness: The Musical są wspaniałe i nie ma się co dziwić: są inspirowane muzyką Franka Zappy! Moją ulubioną jest ta, w której jeden z bohaterów (Jimmy), całkowicie opętany przez demona marihuany, postanawia ukraść dziesięcinę z kościoła, aby kupić więcej konopi, które sobie wstrzyknie. Ale najpierw posłucha, co Jezus ma do powiedzenia na temat jego zachowania...

The Fifth Element (1997) – Piosenka Diva Plavalaguna

The Fifth Element” to „Szklana pułapka w kosmosie” i jeden z najlepszych filmów Luca Bessona, rywalizujący bardzo blisko z „Leonem”. W „Piątym żywiole” wszystko jest dobrze zrobione, ale scena, która przenosi film na inny wymiar, oddzielając go trochę od zwykłego kina akcji, to ta, w której Diva hipnotyzuje nas swoim śpiewem, podczas gdy Leeloo „Multipass” kopie tyłki mangalorom. Możesz posłuchać pełnej wersji, trwającej prawie pięć minut, pod tym linkiem.

The Kids in the Hall: Brain Candy (1996) – I'm Gay!

Grupa komików The Kids in the Hall była kultową sensacją w latach 90. Często porównywani (niesprawiedliwie) z Monty Pythonem, ta kanadyjska trupa ukoronowała swoją karierę jednym z najbardziej bezczelnych filmów dekady: „Brain Candy”. Jeśli go nie widziałeś, nie wiem, na co czekasz. Jeśli go znasz, na pewno pamiętasz muzyczny hit I'm Gay!.

Earth Girls Are Easy (1988) – Cause I'm a Blond (Julie Brown)

Jeśli chcesz wyczuć ilość i jakość narkotyków zażywanych w Hollywood w latach 80., wystarczy spojrzeć na psychodeliczne cudeńko „Earth Girls Are Easy”. To głupia romantyczna komedia science fiction, w której trio kosmitów (w rolach młodych Jeff Goldblum, Jim Carrey i Damon Wayans) wpada do basenu kalifornijskiej dziewczyny (w tej roli Geena Davis), co jest początkiem przezabawnej historii miłosnej. Aby dodać jeszcze więcej psychodelii, Julie Brown (kultowa ikona muzyczna lat 80., twórczyni niesamowitych teledysków, takich jak „The Homecoming Queen's Got a Gun!”) oprawia muzycznie kilka bardzo zabawnych scen. Cause I'm a Blond to moja ulubiona.

Monty Python's The Meaning of Life (1983) – Every Sperm is Sacred

Jak trudno wybrać tylko jeden utwór ze wszystkich filmów Monty Pythona! Z klasykami takimi jak „The Galaxy Song”, „Always Look On The Bright Side Of Life” i „Knights of the Round Table”, a także wieloma innymi perełkami, zdecydowanie może być wyzwaniem. Jednak oto jest: krytyka społeczna, czarny humor i bluźnierstwo w połączeniu z „Every Sperm is Sacred”.

Back to the Future (1985) – Johnny B. Goode

Co ja mogę napisać o tej scenie, czego jeszcze nie wiesz? Oszczędzę ci nawet żartu o parkinsonie Michaela J. Foxa i jego godnej pozazdroszczenia umiejętności grania na gitarze. To wszystko. Lepiej się zamknę i będziemy się cieszyć.

Tenacious D in The Pick of Destiny (2006) – Beelzeboss

Sprawa jest prosta. Albo kochasz Tenacious D, albo go nienawidzisz. Zwykle nie ma złotego środka. Jednak ci, którzy go nienawidzą, tracą wiele. Jack Black i Kyle Gass to utalentowani muzycy, a piosenki z „The Pick of Destiny” są świadectwem prawdziwości moich słów. Film ma mnóstwo świetnych kawałków, ale wybór tutaj jest łatwy i myślę, że wszyscy się zgodzimy: ostateczna konfrontacja z Beelzebossem zasługuje na nagrodę i wszystkie brawa.

Plaga Zombie 3: Revolución Tóxica (2011) – Plaga Zombie

Zakończenie trylogii Plaga Zombie od Farsa Producciones jest zdecydowanie najlepszym, co widziało argentyńskie kino niezależne. To złoty medal dla kultowej sagi, w pełni samofinansowanej i w 100% niezależnej od wszystkiego, oprócz miłości. Na scenie trzej bohaterowie: Pablo Parés (Daemonium), Hernán Sáez (NAVE i DOBOTONE) oraz Sebastián Muñiz (AKA Berta), śpiewają odę do przyjaźni, aby odwrócić uwagę zombie i uciec z trudnej sytuacji, w której się znaleźli. Uwaga! Ta piosenka ma bardzo zaraźliwy rytm, którego nie pozbędziesz się z głowy: „Plaaaaaaaaga Zooooombie! To plaaaagaaaa zooombie!”.

Miami Connection (1987) – Friends (Dragon Sound)

Mówiąc o sile przyjaźni i niezależnym kinie kultowym, oto perełka z przeszłości wskrzeszona w 2012 roku przez Drafthouse Films. Całkiem absurdalna i zabawna superakcja, która ma wszystko: strzelaniny, ninja, motocykle, kobiety i dużo rock and rolla. Synteza amerykańskiego kina klasy B z lat 80. w jednym filmie: „Miami Connection”.

Hamlet 2 (2008) – Rock Me Sexy Jesus

https://www.youtube.com/embed/UzwJTOogKyc

Bardzo bezczelna komedia o nieudanym aktorze, który postanawia uczyć teatru w szkole średniej w Tucson, wystawiając – niczego mniej – kontynuację Hamleta, napisaną przez niego i jego uczniów. „Hamlet 2” to jeden z tych ukrytych klejnotów, który ma wszystko, ale mało kto go zna. Nie bądź jak ci brzydcy ludzie i daj szansę temu filmowi, nie pożałujesz! Mamy Jezusa, który podróżuje w czasie, aby uratować Gertrudę i Ofelię, dwa klasyczne postacie z oryginalnej sztuki Szekspira.

Step Brothers (2008) – Boats 'N Hoes

Will Ferrell i John C. Reilly tworzą wymarzoną parę, pełną charyzmy i chemii. W „Step Brothers”, tym śmiesznym filmie o przyrodnich braciach rywalizujących o miłość rodziców, błyszczą jak nigdzie indziej. Film ma kilka momentów muzycznych i finał w stylu opery, ale wybrałem „Boats 'N Hoes”, bo najlepiej oddaje ducha dzieła. Boats 'N Hoes! Boats 'N Hoes!

South Park: Bigger Longer & Uncut (1999) – La Resistance

Prawdopodobnie najlepszy i najbardziej mądry film animowany wszech czasów, który zawstydza wszystkie propagandowe pamflety Disneya. Wyprodukowany przez niezrównane umysły Treya Parkera i Matta Stone'a, „South Park: Bigger Longer & Uncut” ma bardzo chwytliwe piosenki i duży komentarz społeczny (jak wszystko, co robią ci dwaj bohaterowie). Wybrałem „La Resistance” spośród tylu pięknych rzeczy, nie tylko dlatego, że to świetny utwór, ale także dlatego, że łączy pozostałe piosenki filmu w wykwintną rewolucyjną składankę, która dodaje nam odwagi. Niech żyje resistance! (Specjalne wzmianki dla „America Fuck Yeah” z Team America i „Now You Are a Man” z Orgazmo)

Crossroads (1986) – Pojedynek gitar

https://www.youtube.com/embed/bMAkr_Z74E8

Pojedynek gitar w „Crossroad” ma wszystko, czego potrzeba, by być epickim. Stawia przeciwko sobie Relámpago (Ralpha Macchio) i opętanego Steve'a Vaia w walce o los duszy starego Williego Browna. Nie dorównuje spotkaniu Tenacious D contra Belzeboss, ale wirtuozeria muzyków na scenie zasługuje na miejsce na tej liście, zwłaszcza jeśli lubisz solówki gitarowe. Krótko mówiąc, to jak finałowa walka z Karate Kid, ale z gitarami.

Beetlejuice (1988) – „Day O” (Harry Belafonte)

Klasyczna scena z najlepszego filmu Tima Burtona, na długo zanim zaczął się powtarzać. To oczywiście scena kolacji, podczas której rodzice Winony Ryder śmieją się z możliwości, że dom jest nawiedzony. Cóż... wygląda na to, że się mylili!

Wayne's World (1992) – Bohemian Rhapsody (Queen)

Film, który podbił młodzież lat 90., z Mike'iem Myersem i Daną Carveyem, dwoma szalonymi chłopakami z Saturday Night Live. Chociaż to nie musical, ma wiele scen z dobrą muzyką. Najlepsza, jednogłośnie, jest ta na początku, w której Wayne, Garth i reszta zespołu śpiewają Bohemian Rhapsody w samochodzie. Naśladowane do znudzenia, ale nigdy nie prześcignięte. Wayne's World! Wayne's World! Party Time! Excellent!

40 Year Old Virgin (2005) – The Age of Aquarius / Let The Sunshine In

Po 40 latach dziewictwa Steve Carell w końcu udaje się wprowadzić swojego członka do ciała kobiety, a efektem jest ten oto klejnot pełen pozytywnej energii. Trzeba przyznać, że połączenie „The Age of Aquarius / Let the Sunshine In” eksploduje geniuszem (jak już mogliśmy doświadczyć w Hair), ale charyzma Carella i wszystkich wspaniałych ludzi, którzy mu towarzyszą, katapultuje obie piosenki w stratosferę. Ja też byłbym tak szczęśliwy, gdybym zakończył passę 40 lat bez seksu!

Un Viernes Negro - La Maldición del Gato 2 (2011) – Xanadu (Olivia Newton-John)

Teledysk „Xanadu” z slashera „Un Viernes Negro - La Maldición del Gato 2” jest z innej planety. Jego twórcy, Ezequiel Endelman i Leandro Montejano, to ci sami, którzy w poprzednich latach zaskoczyli nas genialnym serialem internetowym „No Podrás Dormir Esta Noche”, o którym już rozmawialiśmy na NeoTeo. Z taką samą wprawą i miłością sprawili, że te dwa debiuty (które razem opowiadają historię seryjnego mordercy krążącego nocami w masce Hombre Gato) są niezapomniane. Uwielbiam tych dwóch reżyserów, którzy obecnie kręcą „Mirada de Cristal”, hołd dla włoskiego kina grozy. Na filmie masz cały film, piosenka zaczyna się w 51:21, jeśli chcesz przejść od razu, kliknij tutaj.

The Blues Brothers (1980) – Everybody Needs Somebody to Love

„I pamiętaj, nieważne kim jesteś, co robisz, aby żyć, prosperować i przetrwać, wciąż są rzeczy, które nas łączą. Ciebie, mnie, ich, wszystkich.” Tymi słowami Elwood Blues (Dan Aykroyd) rozpoczyna występ na żywo Blues Brothers w filmie o tym samym tytule, podczas gdy cała policja przygląda się duetowi, a oni za kilka minut mają zaśpiewać Jailhouse Rock z więzienia. Na co Jake Blues (w tej roli niezrównany John Belushi) odpowiada: Everybody Needs Somebody to Love. Bardziej klasycznie się nie da. Luksus, który zaszczyca te linie swoją obecnością.

Little Shop Of Horrors (1986) – Mean Green Mother From Outer Space

Musical oparty na sztuce inspirowanej klasykiem Rogera Cormana (w którym mięsożerna roślina z kosmosu wykorzystuje biednego faceta z niską samooceną, aby karmić go ludźmi) to jeden z najlepszych filmów muzycznych wszech czasów. Przynajmniej dla tych, którzy kochają horror i science fiction. W tej scenie Seymour odkrywa nikczemny plan swojej rzekomej mięsożernej przyjaciółki i sprawy wymykają się spod kontroli. Uwaga! To koniec filmu, więc jeśli go nie widziałeś i planujesz to zrobić, lepiej przejdź do następnej piosenki.

Meet The Feebles (1989) – „Sodomy”

I na koniec, najbardziej niezrozumiany film Petera Jacksona, z czasów, gdy robił tanie, krwawe i kultowe kino, a nie te nudne epickie historie o hobbitach i pierścieniach. „Meet The Feebles” to film z pacynkami na sterydach i z nadmiernymi dawkami twardych narkotyków. To zabawna, krwawa i halucynogenna historia, aż za bardzo halucynogenna! Jako przykład wystarczy ten mały klip, w którym lis, wobec braku jednej z gwiazd show, postanawia wyjść na scenę ze swoją własną piosenką: odą do tego, jak miło jest być sodomizowanym. „SODOMY!”.

Chcesz więcej scen muzycznych? Zajrzyj do drugiej części tego artykułu, tam jest więcej muzyki dla każdego. Jak już mówiłem, te nie mają być wyczerpującą listą. To sceny muzyczne, które najbardziej lubię, i nie muszą być twoimi ulubionymi. Dodatkowo pominąłem najbardziej znane klasyki (takie jak „Supercalifragilisticexpialidocious”, „Śpiewając w deszczu”, „If I Only Have a Brain” i tym podobne), ponieważ 1) byłaby to nieskończona lista, a 2) nikt nie lubi czytać o rzeczach, które już zna, chyba że chce tylko wzmocnić swoje ego przez potwierdzające uprzedzenia. Ale tutaj, na NeoTeo, tego nie robimy. Mam nadzieję, że dobrze się bawiliście!