W dzisiejszych czasach praktycznie wszystko z ekranem może służyć jako czytnik cyfrowych książek. Czytniki cyfrowe wciąż dominują, a oferta literacka jest naprawdę imponująca. Jednak wynalazca Bradley A. Fiske już w 1920 roku eksplorował korzenie nowoczesnego czytnika cyfrowego dzięki swojej „maszynie do czytania”, urządzeniu, które oprócz optymalizacji przenośności tekstów miało na celu drastyczne obniżenie kosztów druku i dystrybucji.
Najnowsza i najtańsza wersja Amazona Kindle kosztuje 120 dolarów. Osobiście uważam, że mogłaby mieć bardziej przystępną cenę, ale nie ma większych narzekań ze strony użytkowników. Żaden z bezpośrednich konkurentów nie zdołał znaleźć się na podobnym poziomie, a jako alternatywa pojawiają się smartfony (z większymi ekranami) i tradycyjne tablety, niezależnie od ich ograniczeń.
Jednak wszyscy w głębi duszy wiemy, że to nie zaczęło się od Kindle. Rozwiązanie Amazona trafiło w sedno i jest pierwszą opcją na liście, ale jeśli chcemy poznać początki czytników książek, musimy cofnąć się bardzo daleko. Prawie sto lat, żeby być precyzyjnym.
Maszyna do czytania Fiske
Maszyna do czytania Fiske to dzieło wynalazcy i kontradmirała amerykańskiej marynarki, Bradleya Allena Fiske. Wśród jego patentów wyróżniają się system zapłonu torped, wskaźniki kierunku i prędkości, teleskopy i obrotowe wieże, ale jego maszyna do czytania była zdecydowanie czymś wyjątkowym.
Mierzyła około 16 centymetrów długości i 4,75 centymetra szerokości, ważyła 155 gramów. Maszyna posiadała soczewkę z 10-krotnym powiększeniem w górnej części oraz osłonę zakrywającą lewe oko, aby zmniejszyć zmęczenie.
Zminiaturyzowane teksty ładowane do maszyny były tworzone przy użyciu techniki podobnej do fotograwiury i podzielone na cztery kolumny. Użytkownik musiał tylko przesuwać tekst i regulować soczewkę w razie potrzeby.
Jednym z celów maszyny do czytania Fiske było zrewolucjonizowanie dystrybucji i sprzedaży książek. Tak radykalnie zmniejszając rozmiar tekstów, Fiske wyobrażał sobie drastyczny spadek kosztów papieru, atramentu i wszystkich materiałów związanych z tradycyjnym drukiem.
Magazyny mogłyby pomnożyć liczbę dostępnych kopii, a transport lotniczy byłby znacznie bardziej opłacalny. Książki i czasopisma przestałyby mieć wygórowane ceny, a więcej osób miałoby dostęp do tych źródeł wiedzy i rozrywki. Niestety, czytnik Fiske nie zdobył oczekiwanej popularności, ale myślę, że miał umysł i serce we właściwym miejscu. Co o tym sądzisz?