Ach... nuklearne gadżety. Algorytm najwyraźniej wie, że tego typu urządzenia mnie fascynują, i znowu wysłał mnie do Muzeum Radiacji i Radioaktywności, aby podziwiać Nu-Klear Fallout Detector. Jak sama nazwa sugeruje, jest to „detektor radioaktywnego deszczu”, który wykorzystywał kulki naładowane elektrostatycznie. Innymi słowy, trzeba było energicznie potrząsnąć detektorem i mieć nadzieję, że kulki nigdy nie spadną...
„Kryzys kubański” rozciągał się od 14 do 28 października 1962 roku. Niektóre źródła przesuwają jego początek o dwa dni, mówiąc o 16., ale pierwszy raport potwierdzający obecność sowieckich rakiet pojawił się rankiem 14. Siły zbrojne USA weszły w stan DEFCON 3, a 24 października SAC (Strategic Air Command) podniósł poziom do DEFCON 2, w którym pozostał do 15 listopada.
Innymi słowy, nigdy nie byliśmy tak blisko wylecenia w powietrze... a niektórzy widzieli ten chaos „Zimna-Wojna-Gotowa-Zamienić-Się-W-Gorącą” jako okazję do interesów. Tak oto dochodzimy do Nu-Klear Fallout Detector, ciekawego urządzenia zaprezentowanego przez Muzeum Radiacji i Radioaktywności.
Nu-Klear Fallout Detector: „Mamy w domu licznik Geigera”
Jak dokładnie działa? Detektor ma 3,75 cala (9,52 cm) średnicy u podstawy i 2,5 cala (6,35 cm) wysokości. W środku znajduje się mała przezroczysta rurka z około 40 czerwonymi kuleczkami. Po wstrząśnięciu detektora kulki zyskują ładunek statyczny i przyklejają się do ścianki cylindra. Narażenie na środowisko radioaktywne zwiększa jonizację powietrza wewnątrz detektora, zmniejszając ładunek na kulkach i powodując ich spadek na dno cylindra. Im szybciej spadają kulki, tym wyższy poziom promieniowania.
Muzeum wyjaśnia, że detektor został wyprodukowany przez firmę „Minutemen Industries Inc.” z Chicago, ale pudełko mówi o „Alodan Corporation” w Springfield w Illinois, a inna jednostka wymienia „The Dr. Henry L. Richter Corp. Nu-Klear Div. Dept.” w Pasadenie w Kalifornii. Pojawiają się też dwa nazwiska: Leo Hoegh i Henry Richter.
Hoegh był gubernatorem Iowa od '55 do '57, potem został szefem FCDA (wiesz, ci goście) do lipca '58, a następnie dyrektorem Biura Obrony i Mobilizacji Cywilnej, które wchłonęło FCDA. Muzeum mówi, że Hoegh był pierwszym, który produkował Nu-Klear Fallout Detector, w latach 1962–1967. Jednak doktor Henry Richter w swojej autobiografii podaje, że kupił patent i stalowe matryce od Hoegha, aby wprowadzić na rynek kilka egzemplarzy.
Jaki wynik? Fiasko. Nie otrzymał ani jednego zamówienia podczas wstępnych testów marketingowych, a ostatecznie sprzedał „zaledwie kilkaset” detektorów. Co stało się z matrycami, patentem i niesprzedanymi egzemplarzami? Nikt nie wie. Oprócz Nu-Klear Fallout Detector powstały podobne produkty, takie jak Prolastic X-Ray Detector, oraz urządzenia DIY, wśród których wyróżniają się Gamma Gauge i Failla Cocktail.
Źródło: Muzeum Radiacji i Radioaktywności. Zdjęcia: ShopDakotaRelics na Etsy.