Z 36 sezonami i ponad 700 odcinkami na koncie, Simpsonowie są niemal niewyczerpanym źródłem informacji. Wcześniej przyjrzeliśmy się niektórym z najbardziej zwariowanych teorii otaczających serial, „ulepszeniom” w jego animacji, a nawet stylowi życia głównych bohaterów, ale dziś przyszła kolej na odcinek tak kontrowersyjny, że sam Matt Groening uważa go za błąd…
Nie ma sensu temu zaprzeczać: złota era Simpsonów została już za nami i prawdopodobnie nigdy nie wróci. Fani wciąż dzielą się pomysłami, próbując dokładnie określić, gdzie się skończyła… ale ogólna zgoda jest taka, że coś wydarzyło się między ósmym a dziesiątym sezonem, co zmieniło wszystko.
Listy publikowane online zwykle skupiają się (logicznie) na „najlepszych odcinkach”, ale szukając tego momentu przełomu, trzeba przyjrzeć się bliżej złym odcinkom. Ludzie ze SlashFilm wspominają dwa interesujące przykłady: „Monty Can't Buy Me Love” (10x21) z panem Burnsem łapiącym potwora z Loch Ness, oraz „A Star Is Burns” (06x18), crossover z The Critic, który Matt Groening próbował wyeliminować do ostatniej chwili. Jednak jest odcinek, którego „czynnik skandalu” plasuje się znacznie wyżej niż reszta, tak bardzo, że Matt Groening nazwał go „wielkim błędem”.
„The Principal and the Pauper”, czyli jak zrujnować dyrektora Skinnera
28 września 1997 roku, drugi odcinek dziewiątego sezonu. The Principal and the Pauper (znany również jako „El director y el pillo” i „Vida prestada”) ujawnia, że Seymour Skinner to w rzeczywistości Armin Tamzarian/Armando Barreda, oszust i przestępca z Capital City, który ukradł tożsamość prawdziwego Skinnera po jego powrocie z Wietnamu. Według słów Groeninga, po zakończeniu odcinka zdali sobie sprawę, że popełnili wielki błąd. Znalazło to odzwierciedlenie w tym, że sędzia zmienił imię Armin/Armando na Seymour Skinner na końcu odcinka i zasadniczo nakazał, aby nigdy więcej nie wracać do tego tematu, pod groźbą tortur.
Harry Shearer, który wówczas użyczał głosu Seymourowi Skinnerowi, był jeszcze bardziej surowy: powiedział, że biorą coś, co „publiczność zbudowała przez osiem czy dziewięć lat”, i wyrzucili to do kosza bez dobrego powodu, dla historii, którą już wcześniej zrobili z innymi postaciami. Decyzja była „arbitralna i bezpodstawna”, brakowało szacunku dla widzów… ale to wszystko zostało pogrzebane pod „ok, akcja”.
Według SlashFilm, odcinek nie jest tak zły, jak sugeruje jego reputacja, ale wielu fanów woli nie dawać mu kredytu zaufania i wskazuje go jako prawdziwy koniec złotej ery Simpsonów, ten moment „przeskoczenia rekina”, z którego serial nigdy się nie podniósł.
Źródło: SlashFilm