Dwa metry wysokości, 150 kilogramów, ponad dwa lata pracy, kilka bólów głowy i ogromna liczba kabli – tak w skrócie można opisać drugą wersję The Beast, klastra zbudowanego na 144 Raspberry Pi 3, który pełni funkcję jednostki demonstracyjnej. Praca została zakończona, ale jego twórcy już rozpoczęli projektowanie The Beast v3, który ma przynieść szereg optymalizacji i większą modułowość.
Pomysł stworzenia klastra z kilku Raspberry Pi nie jest niczym nowym. W sierpniu zeszłego roku publikowaliśmy materiał o tym, jak zacząć przygodę z siedmioma lub ośmioma jednostkami, a jeśli sięgniemy głębiej, znajdziemy pierwsze przykłady superkomputerów zbudowanych z tego niedrogiego sprzętu. Koszt to jeden z głównych powodów ogromnej popularności tego mini komputera, ale tuż za nim plasuje się wszechstronność. Kiedy linuxowi jeźdźcy wbili w niego pazury, zaczęli tworzyć rzeczy, o jakich pierwotni projektanci prawdopodobnie nie mieli pojęcia. W ten sposób trafiliśmy na projekty takie jak The Beast, niesamowity klaster z 144 Raspberry Pi 3.
Klaster ma prawie dwa metry wysokości, waży 150 kilogramów i trafił już do klienta, który sfinansował jego budowę (dostawa nastąpiła w sierpniu zeszłego roku). Plan zakłada, że będzie służył jako platforma testowa i demonstracyjna. Choć robi imponujące wrażenie, jego twórcy nie są w pełni zadowoleni. Ta druga wersja The Beast (pierwsza używała 120 Raspberry Pi w 2014 roku) okazała się bardzo trudna do demontażu, transportu i ponownego złożenia. Mówią też o „braku elegancji” w porównaniu z pierwszym modelem.
Następna edycja The Beast ma poprawić gęstość, zmniejszyć odległość między głównymi komponentami i zoptymalizować profil modułowy, aby ułatwić transport i konserwację. To może skomplikować konfigurację sieci, ale to kompromis, który są gotowi zaakceptować. A jeśli ktoś zapyta „dlaczego klaster Raspberry Pi”, odpowiedź jest zawsze ta sama: Ponieważ można.