Cóż… chodzi o to, że zarówno filmy, jak i seriale oferują wiele przykładów lotów atmosferycznych i nie sposób oprzeć się chęci zgłębienia tematu. Niedawno EC Henry na YouTube postanowił obliczyć współczynnik oporu powietrza dla niektórych z najważniejszych statków w uniwersum Star Wars i niezależnie od różnic jedno jest pewne: powinny pozostać na orbicie.
Jeśli oglądałeś The Mandalorian, być może pamiętasz lądowanie Razor Crest na Trask… a raczej powinienem powiedzieć „wodowanie”, ponieważ Grogu, Mando i ich tymczasowa pasażerka wylądowali głową w wodzie. Scena ta stanowi też mały hołd dla Apollo 13, ale to tylko odosobniony przykład statków kosmicznych działających w atmosferze. Hoth, Dagobah, Cloud City, Naboo, Coruscant! Star Wars nie jest obce lotom atmosferycznym, co automatycznie rodzi pytanie: jak dobra jest aerodynamika ich statków kosmicznych?
Aerodynamika w Star Wars jest „magiczna”
EC Henry na YouTube zaczyna od prostego wprowadzenia: współczynnik oporu dla sześcianu wynosi 1,05, dla kuli 0,47, a dla „opływowego korpusu” – 0,04. Idealnie jest uzyskać bardzo niski współczynnik, jak w przypadku klasycznego F-14 z 0,03. Jednak symulator wskazuje, że X-Wing ma współczynnik 0,45, tylko nieco lepszy niż kula. TIE Fighter to horror z 0,98 (prawie latająca cegła), TIE Interceptor nie poprawia sytuacji z 0,78, a Y-Wing pokonuje oba z 0,68.
„Najlepsze przypadki” prowadzą nas do ARC-170, który czerpie z prawdziwych samolotów i ma współczynnik 0,39. A-Wing ma kilka modeli, ale notuje współczynnik 0,17. Wreszcie optymalnym przykładem (bez większych niespodzianek) jest Royal Naboo N-1, nie do ruszenia w rękach wprawnego pilota. Jego współczynnik oporu wynosi 0,1, najmniej w grupie, ale wciąż daleko do prawdziwych maszyn.