Część późnowrześniowych dostaw saudyjskiej ropy do europejskich odbiorców miała zostać anulowana lub odłożona po atakach dronów, które doprowadziły do zamknięcia rurociągu Wschód–Zachód. Doniesienia z 16 września dotyczą wybranych ładunków — nie całego eksportu Arabii Saudyjskiej.
Co wydarzyło się z dostawami ropy do Europy
Ataki dronów zgłoszono 10 września w rejonach Rijadu i Medyny. 11 września Arabia Saudyjska ogłosiła prewencyjne zamknięcie rurociągu Wschód–Zachód. Kilka dni później pojawiły się informacje o anulowaniu lub przełożeniu części ładunków przeznaczonych dla europejskich rafinerii. Saudi Aramco odmówiła komentarza w sprawie tych doniesień.
Dlaczego rurociąg Wschód–Zachód jest ważny
Rurociąg Wschód–Zachód prowadzi ropę ze wschodnich pól naftowych Arabii Saudyjskiej do Yanbu nad Morzem Czerwonym. Ta trasa pozwala kierować surowiec do portu z pominięciem cieśniny Ormuz, jednego z najważniejszych wąskich gardeł światowego transportu ropy.
Szacunki dotyczące przepływu kierowanego do Yanbu mówiły o około 4 mln baryłek dziennie, czyli mniej więcej 4% światowej podaży. To wielkość przepływu wskazywana dla ropy transportowanej w stronę Yanbu, a nie deklarowana całkowita przepustowość rurociągu.
Z Yanbu tankowce płyną na północ w stronę Kanału Sueskiego i Morza Śródziemnego. Na tej trasie nie muszą przechodzić przez cieśninę Bab al-Mandab, która pozostaje istotna dla handlu między Europą a Azją.
Yanbu, zapasy i alternatywne trasy
Zapasy eksportowe w Yanbu mogły — według szacunków branżowych — podtrzymywać wysyłki przez około 5–7 dni, jeśli rurociąg pozostawałby wyłączony. Część dostaw mogły także wspierać zapasy w egipskich terminalach Ain Suchna i Sidi Kerir, połączonych z trasą przez infrastrukturę SUMED.
To właśnie dlatego pojedyncze anulowania lub opóźnienia ładunków nie oznaczają automatycznie całkowitego odcięcia Europy od saudyjskiej ropy. Skala problemu zależy od zapasów w terminalach, możliwości wykorzystania alternatywnych tras oraz długości przerwy w działaniu rurociągu.
Ile może potrwać przerwa w dostawach
Chris Wright, sekretarz energii Stanów Zjednoczonych, oceniał, że przerwa będzie liczona w dniach. Rynkowe szacunki obejmowały jednak także naprawy trwające kilka tygodni. Są to różne prognozy dotyczące czasu przywrócenia transportu, a nie pomiary zakończonej naprawy.
Dla europejskich rafinerii oznacza to przede wszystkim ryzyko przesunięć w harmonogramie dostaw i konieczność korzystania z zapasów lub innych tras. Nie wynika z tego całkowite zatrzymanie saudyjskiego eksportu ropy.