We wrześniu 2026 r. administracja Donalda Trumpa pozostawała podzielona w sprawie zakresu federalnego nadzoru nad zaawansowaną sztuczną inteligencją. Po jednej stronie znalazł się David Sacks, kojarzony z lekkim podejściem regulacyjnym i odpowiedzialnością firm za własne produkty. Po drugiej — urzędnicy ostrzegający przed cyberatakami na banki i infrastrukturę krytyczną oraz przed innymi zagrożeniami bezpieczeństwa narodowego.

Spór nie doprowadził do ustanowienia kompleksowej federalnej ustawy regulującej AI. Dotychczasowy kierunek polityki Białego Domu łączy nacisk na jednolite zasady w całych Stanach Zjednoczonych z ochroną dzieci, własności intelektualnej, wolności słowa i bezpieczeństwa.

Biały Dom spierał się o zakres kontroli nad AI

David Sacks miał w maju 2026 r. przekonać Donalda Trumpa do porzucenia planowanego zarządzenia, które przewidywało dłuższą kontrolę rządową nad potężnymi modelami AI. Susie Wiles, szefowa personelu Białego Domu, oraz Scott Bessent, sekretarz skarbu, mieli zostać zaskoczeni tą decyzją.

Według tej relacji Wiles i Bessent naciskali później na silniejsze zabezpieczenia. Donald Trump miał w rezultacie podpisać węższą wersję zarządzenia. Relacja nie rozstrzyga jednak jego dokładnego tekstu ani skutku prawnego, dlatego nie da się na tej podstawie opisać konkretnych obowiązków nałożonych na firmy.

Sacks przedstawiał stanowisko, zgodnie z którym istniejące przepisy dotyczące odpowiedzialności za produkty i oszustw mogą w dużej mierze wystarczyć w przypadku modeli AI. W tym podejściu firmy powinny same utrzymywać kontrolę nad swoimi produktami, a dodatkowy nadzór państwa mógłby spowolnić rozwój technologii i osłabić konkurencyjność USA.

PriorytetCo zakładaRyzyko, któremu ma przeciwdziałać
Szybki rozwój i lekki nadzórWiększa odpowiedzialność firm oraz wykorzystanie istniejących przepisówSpowolnienie innowacji i osłabienie pozycji USA w rywalizacji technologicznej
Silniejsze zabezpieczeniaDłuższa kontrola rządowa nad najbardziej zaawansowanymi modelamiCyberataki na banki i infrastrukturę krytyczną oraz zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego

W podobnym kierunku co Sacks mieli wypowiadać się Jensen Huang, dyrektor generalny Nvidia, oraz Mark Zuckerberg, dyrektor generalny Meta Platforms. Elon Musk był natomiast łączony ze stanowiskiem popierającym silniejsze zabezpieczenia AI.

Dlaczego urzędnicy obawiają się AI?

Scott Bessent miał ostrzegać, że cyberatak wspierany przez AI mógłby poważnie zakłócić działanie systemu bankowego. W dyskusjach pojawiały się także systemy wodociągowe i energetyczne oraz możliwość wykorzystania zaawansowanej AI przy opracowywaniu broni biologicznej.

Obawy dotyczą nie tylko samego generowania tekstu czy obrazów. Chodzi o modele zdolne do znajdowania słabości w oprogramowaniu, wspierania skoordynowanych działań oraz przyspieszania operacji, które wcześniej wymagałyby pracy wielu ludzi. To właśnie ten potencjalny skok od narzędzia do aktywnego uczestnika ataku wzmacnia argumenty za dodatkowymi zabezpieczeniami.

Takie podejście nie oznacza automatycznie poparcia dla całkowitego zatrzymania rozwoju AI. Jego zwolennicy chcą raczej, aby najbardziej zaawansowane systemy przechodziły dokładniejszą ocenę przed szerszym wdrożeniem i aby państwo mogło reagować na zagrożenia dotyczące finansów, energii oraz innych podstawowych usług.

Jak ten spór pasuje do polityki AI Donalda Trumpa?

20 marca 2026 r. Biały Dom opublikował krajowe ramy legislacyjne dotyczące AI. Dokument wskazywał sześć celów: ochronę dzieci i rodziców, ochronę społeczności, ochronę własności intelektualnej, ochronę wolności słowa, wspieranie innowacji oraz rozwój kompetencji pracowników.

Ramy zakładały również jednolitą politykę federalną. Biały Dom argumentował, że mozaika sprzecznych przepisów stanowych utrudniłaby innowacje i rywalizację USA na światowym rynku AI. Była to jednak rekomendacja legislacyjna dla Kongresu, a nie kompleksowa ustawa.

Wcześniej, 11 grudnia 2025 r., Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze nr 14365. Poleciło ono administracji podejmować działania przeciwko stanowym przepisom dotyczącym AI uznanym za sprzeczne z krajowymi założeniami polityki. Dokument zachował jednocześnie możliwość stanowienia przepisów stanowych w wybranych obszarach, między innymi dotyczących bezpieczeństwa dzieci, infrastruktury centrów danych i zamówień publicznych.

To tworzy dwutorowy obraz polityki: Biały Dom dąży do jednolitych zasad dla przedsiębiorstw działających w całym kraju, ale pozostawia niektóre pola regulacji władzom stanowym. Wrześniowy spór dotyczył natomiast tego, jak silne powinny być federalne zabezpieczenia dla najbardziej zaawansowanych modeli.

Co stało się z planem wydłużonej kontroli modeli?

David Sacks miał doprowadzić w maju 2026 r. do porzucenia planu zarządzenia przewidującego wydłużoną kontrolę rządową nad potężnymi modelami AI. Później Donald Trump miał podpisać jego węższą wersję po naciskach Susie Wiles i Scotta Bessenta.

Ta chronologia pokazuje, że spór nie dotyczył wyłącznie abstrakcyjnego wyboru między regulacją a jej brakiem. W centrum znalazła się konkretna decyzja o tym, czy państwo powinno dokładniej analizować najbardziej zaawansowane modele przed ich wdrożeniem. Jednocześnie oficjalne dokumenty Białego Domu nadal wskazywały na jednolite federalne zasady, innowacje i ograniczanie rozbieżności między przepisami stanowymi.