Od Notatnik po skaner ultrasonograficzny, przez kloc Lego, BIOS komputera i test ciążowy, niemal wszystko może uruchomić lub odtworzyć szybką sesję Dooma. Jednak „Dos Storm” na YouTube postanowił zbadać inną stronę Dooma – użycie alternatywnych sterowań do likwidacji demonicznych hord. W tym przypadku: gitara elektryczna!.
Oryginalna konfiguracja Dooma pozwala grać tylko za pomocą klawiatury, ale najskuteczniejszym sposobem na „wyrzucenie” piekielnego syfu jest połączenie klawiatury i myszy. Mimo to „warunek eksperymentalny”, który dotyczy gry w tych dniach, doprowadził do pojawienia się Doomguy'a na automatach do gier i przenośnych urządzeniach, takich jak Game & Watch, ze wszystkimi wyzwaniami, jakie generują ich interfejsy. Więc co powiecie na doprowadzenie tego do skrajności? Odpowiedź znajdziecie na kanale YouTube DOS Storm, który pokazuje proces grania w Dooma na gitarze elektrycznej.
Gitara elektryczna do grania w Dooma
Wprawne oko prawdopodobnie już ją rozpoznało, ale gitara to Schecter Hellraiser Deluxe, z bardzo odpowiednią nazwą na tę okazję. Teoretycznie każdą nutę z gitary można skonfigurować jako komendę lub przycisk, ale tutaj pojawia się pierwszy szczegół: sygnały są analogowe. Konwersja analogowo-cyfrowa odbywa się za pomocą Dodo MIDI 2, darmowego wtyku MIDI, kompatybilnego z DAW (Digital Audio Workstations), takimi jak Reaper.
Druga połowa procesu wymaga dwóch dodatkowych aplikacji. Jedną z nich jest loopMIDI, który tworzy wirtualne urządzenie MIDI, aby przechwycić wszystkie dane MIDI z DAW i wysłać je do określonego programu. Drugą jest MIDIKey2Key, który konwertuje finalne informacje MIDI na naciśnięcia klawiszy. MIDIKey2Key wymaga pełnej ręcznej konfiguracji i rejestracji każdej nuty w wartości szesnastkowej.
Logicznie rzecz biorąc, ukończenie E1M1 na gitarze to prawdziwa tortura. Każda nuta to zaledwie puls, a opóźnienie jest znacznie większe niż oczekiwano. Myślę, że głównym błędem DOS Storma było użycie DOSBoxa do uruchomienia Dooma. Właściwie całe jego środowisko kilkakrotnie się zawieszało i był zmuszony do ponownego uruchomienia komputera. Wyobrażam sobie, że nowoczesny port, taki jak Chocolate Doom, powinien pomóc poprawić stabilność i wydajność, ale i tak udało mu się ukończyć pierwszy poziom... w nieco ponad siedem minut. Nawet wariat od ziemniaków nie odważył się na coś takiego.